FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

FORUM OGÓLNE - cała rodzina nurkuje - ZA i PRZECIW ;)

Zielona Wróżka - 29-07-2006, 22:04
Temat postu: cała rodzina nurkuje - ZA i PRZECIW ;)
Dzisiaj rano mój tata przyszedł do mojego pokoju mocno skonsternowany. Po chwili wahania oświadczył: "Chciałbym sprawdzić czy się nadaję do nurkowania i jeżeli tak to zrobić podstawowy kurs." Wpadłam w panikę. Przez głowę przemykało mi mnóstwo myśli m.in. "O nie! To mój sport!", "Super, wreszcie zrozumie moje potrzeby sprzętowe", "Jezu, będzie chciał ze mną jeździć na zloty! Ratunku", "Będziemy razem nurkować i wreszcie odnajdziemy nic porozumienia ponad pokoleniowymiu podziałami i naszymi trudnymi charakterami"... :22: Ostatecznie doszłam do wniosku, że nieco sie boję, ale przede wszystkim cieszę się z jego decyzji i nie mogę się doczekać pierwszego wspólnego nurka. A jakie Wy macie doświadczenia z nurkującymi "bliskimi"?
agrest - 29-07-2006, 23:53

moi nurkowali wieki temu i chyba glownie dzieki temu dzisiaj sie tym fascynuje :) . Teraz juz nie nuraja i troche ich trafia szlak jak zaczyna opowidac rozne historyje ;)

J.

Hamer - 30-07-2006, 01:12

To mój tatuś ma kurs dzięki mnie bo chcąc jechać do egiptu powiedział że samego mnie nie puści ale doszedł do wniosku że nie będzie sie nudził na plaży i te owd zrobi;) ja tam sie ucieszylem nawet, na początku to chyba chciał mnie zabić że jeszcze go namawiałem bo ćwiczeń na basenie nie polubił, wle wkoncu jak wszedl do wody w egipcie to tak mu sie spodobalo ze o niczym nic nie mowil tylko o nurkowaniu :22: potem mial przerwe az ktoregos pieknego dnia dostalismy wiadomosc ze bielskie centrum nurkowe organizuje wyjazd do dahabu, juz mu sie oczy smiecili i nawet nic nie pytajac zapisal mnie i siebie na wyjazd, potem jesze moja siostre a mama musiala pilnowac domu :20: teraz juz wiem ze pojedziemy do safagi zima a za 2 lata chce jechac do indonezji, a jak bede sie dobrze uczyl to mnie zabierze...A najbardziej czego nie lubie to nurkowac z moim tata jako partnurem... jakos czuje sie pod woda odpowiedzialne strasznie za niego i ciagle tylko sprawdzam czy wszystko OK... ogolnie fajnie tylko nie moge go wyciagnac na koparki bo powiedzial ze on nie wejdzie nigdzie gdzie trzeba zakladac pianke 7+7, czyli nurkuje tylko w cieplych wodach...


A z mojej rodziny to jeszcze siostra chce zaczac nurkowac i chyba zacznie kurs we wrzesniu :22:

Adam Frajtak - 30-07-2006, 09:06

W mojej rodznie na razie tylko ja nurkuje, ale juz w tym roku miala dolaczyc do mojego "zespolu" córka Ewa 11 lat ma za sobą intro ( jakies 20 razy :) ) w sierpniu miala robic OWD IANTD w czeskiej bazie w Zablaciach k/ Sibenika. Niestety cały skompletowany szpej musi poczekac ( zgodny z DIRrrr :mrgreen: ) Druga córka Anita 7 lat na razie snkorkuje z nami ale widać ze rwie sie pod wodę najbardziej z nas. Obiec corki sa aktywnymi pływaczkami w UKS Aquatica a Ewa ma juz kilkanasicie złotych medali na koncie wiec raczej o to ze przylacza sie do mnie jestem spokojny, ale nigdy ich do tego nie namawialemale .Jezeli to sie uda to bedziemy stanowic roznorodny zespol mnie interesuje glebokosc i wraki Ewę wszelkiej masci dziury i jaskinie a Anitkę tylko i wylącznie slimaki nagoskrzelne :mrgreen: Natomiast mój puzelelek twierdzi ze to zajecie dla debili :mrgreen: Uwazam ze rodzinne nurkowania moga byc wspanialym przezyciem pod warunkiem ze W S Z Y S C Y czlonkowie zespolu beda w nim nurkowac na absolutnie rownych zasadach bez podzialu ojciec,mąż, głowa rodziny/ żona / córka / syn w przeciwnym wypadku moze dojsc do patologii nurkowej kiedy to styl nurkowania oraz wszystkie plany nurkowe narzuca glowa rodziny.
kruszynka301 - 30-07-2006, 09:40

ja nurkuję z mężem, i coraz bardziej się w to wciągamy, czego konsekwencją jest odłożenie wszystkich domowych inwestycji i kupowanie sprzętu (decyzja wspólna :lol: ).
Oprócz nas nurkuje jeszcze brat i siostra, a 6-letnia córa jak na razie bawi się w snurkowanie, ale to uwielbia.

Olbrzymim plusem jest wzajemne zrozumienie dla wydatków sprzętowych - gdybym nie nurkowała, przyszłoby mi z trudem je zaakceptować kosztem np nowego skórzanego wypoczynku do salonu :22: .

David - 30-07-2006, 11:35

Ja próbuję żoneczkę namówić na wsadzenie łebka pod wodę, ale się strrrasznie wykręca :???: Zresztą bardzo skutecznie jak na razie.
W przyszłym sezonie może wznowimy negocjacje...

Andrzej Kosko - 30-07-2006, 21:09

Moja Pani owszem,nura ze mną (jak ma ochotę) Dzieciaki natomiast maja inne zainteresowania.Mimo,iż doskonale pływają,jakoś nurkowanie ich nie wciągnęło.Może za duzo nurkowych wyjazdów,spotkań itd?
KasiaK - 30-07-2006, 21:54

moja siostra ------> zrobila intro....kompletnie jej sie nie podoba :)
tata ------>tez był na intro....i hmmm "no fajnie w sumie, ale...." ( to ale spowodowane jest tym, ze jest zeglarzem i napewno nie moglby poswiecic zbyt duzo czasu na nurkowanie, poza tym jesli chodzi o zakup szpeju powiedzial " ile kosztowal ten skafander?????!!!! jesoooo lazienke bym na jachcie cala zrobil i jeszcze by mi na zmiane masztu starczyło " :lol:
mama----> w ogole nie wchodzi do zbiornikow wodnych, innych niz wanna :mrgreen:

jakos problem z czapy :cool:

niestety, ale mama co raz bardziej zdaje sobie sprawe z niebezpieczenstwa, na jakie narazona jestem nurkując, tak wiec mamy taki układ, ze po kazdym nurku musze napisac jej smsa "nurek ok".....kiedys zapomnialam...zadzwonila "co sie stalo? czemu sie nie odzywasz? chcesz zebym zawału dostała?" :) ehhh te mamy :) 5 lat mieszkam sama,a sie odmeldowywac musze ;-)

Przemek - 30-07-2006, 21:55

U mnie nurkują wszyscy..=]
Zacząłem ja, rok później dołączyła reszta rodzinki..
W sumie fajnie że tak jest bo rodzice lepiej rozumieję pewne potrzeby =]]

KasiaK - 30-07-2006, 21:55

Przemek napisał/a:
U mnie nurkują wszyscy..=]
(...) bo rodzice lepiej rozumieję pewne potrzeby =]]

finansowe :mrgreen:

jurekkom - 30-07-2006, 22:02

U mnie w rodzinie nurkują cztery osoby ( ja, moja żona i dwóch synów). Ma to jak wszystko dwie strony. Z jednej jest super, bo wszyscy p[odzielamy tą samą pasję. Gorzej jest z drugą stroną. Cokolwiek kupujesz musisz cenę mnożyć przez cztery!!!.
rycerzyk_gucio - 30-07-2006, 22:04

dobrze że jestem jedynakiem bo tak to to bym musiał sie sprzętem dzielić świadomie lub nieświadomie hihi pozdrawiam
cez - 31-07-2006, 07:28

Niedawno zaczeła nurkować ze mną żona- i niby fajnie alemuszę się jeszcze przyzwyczaić .Dziwne wrażenie przerażającej odpowiedzialności i troski zakłuca mi radość nurania.Może z czasem "to coś" wróci.
future - 31-07-2006, 09:27

Jeśli wszyscy nurkują - to fajnie - bo potrzeby zostają zrozumiane : ) hehe finansowe.
Ale z drugiej strony, jak one wzrastają :)

jcsjacekj - 31-07-2006, 10:03

cez napisał/a:
Dziwne wrażenie przerażającej odpowiedzialności i troski zakłuca mi radość nurania.


Włąsnie dlatego moją lepszą połowę nie namawiałem na siłe tylko zapytałem czy ew. chce spróbować, powiedziała nie.

Po drugie, sprawa czysto pragmatyczna - jak się ma na brzegu dziecko, psa i kluczyki od auta to jak obydowje chcielibyśmy zanurkować, to kto by tego pilnował ???

Kolejna sprawa, w sytuacji trudnej nie wiem czy nie "przedibrzyłbym" z ratowaniem bliskiej osoby. Jednak jak człowiek jest bardzo z kimś związany to może przesadzić i za bardzo chcieć pomóc. Słyszałem że właśnie dlatego np. lekarze nie wykonują operacją na swoich żonach/dzieciach ...

martin - 31-07-2006, 12:11

jcsjacekj napisał/a:
Kolejna sprawa, w sytuacji trudnej nie wiem czy nie "przedibrzyłbym" z ratowaniem bliskiej osoby.


Mysle ze w momencie kiedy musisz zaczac ratowac, nie ma najmniejszego znaczenia kogo ratujesz. W takich akcjach nie ma czasu na myslenie.

Z drugiej strony mam znajoma, ktora na glebokie nurkowania (> 40m, powietrze) idzie tylko z wlasnym mezem.

jcsjacekj - 31-07-2006, 12:16

martin napisał/a:
Z drugiej strony mam znajoma, ktora na glebokie nurkowania (> 40m, powietrze) idzie tylko z wlasnym mezem.


Pewnie to jest cecha osobnicza ... ja byłem max na 19m no i nigdy bym nie zabrał z sobą tam Żony.

Może jak będe miał kilkaset nurkowań ... ale u mnie nie ma problemu, nie umie pływać i nie ciągnie jej ... dopiero jak dziecko podrośnie (na razie ma 2,5 roku) ale nie będę namawiał na siłe.

Przemek - 31-07-2006, 12:37

jeszczw może coś dodam od siebie..
Nie sprecyzowałaś czy razem nurkuje czy osobno..

U mnie jest tak że mama w poslce nie nura tylko zazwyczaj jak wyjadą z tatą na wakacje..
Tata też raczej zagranica niż tu, ale zdarza nam się razem zanurać...

Plsuem w takiej sytuacji jest to że można mieć wspóne pare rzecz i sobie trochę zaoszczędzić =]]

kruszynka301 - 31-07-2006, 16:10

Przemek napisał/a:


Plsuem w takiej sytuacji jest to że można mieć wspóne pare rzecz i sobie trochę zaoszczędzić =]]


Dodatkowy plus nurkującej rodzinki: nie ma problemu ani kłótni przy wyborze wakacji :22:

martin - 31-07-2006, 16:14

jcsjacekj napisał/a:
ja byłem max na 19m no i nigdy bym nie zabrał z sobą tam Żony.


Nie wiem gdzie i ile nurkowan zrobiles, ale to zalezy tylko od oplywania.

Adam Frajtak - 31-07-2006, 17:47

jcsjacekj napisał/a:


Pewnie to jest cecha osobnicza ... ja byłem max na 19m no i nigdy bym nie zabrał z sobą tam Żony.


no wlasnie to mialem na mysli piszac ze nurkowanie rodzinne jest ok ale pod warunkiem ze wszyscy sa równi.
Dlaczego to ty mialbys zabierac zone ze sobą na 19 m a nie odwrotnie?

Radek7 - 31-07-2006, 19:56

Hej. U mnie w rodzince jak na razie ja tylko nurkuje . Reszta uwaza mnie raczej za dziwaka zadając pytania - co ty tam widzisz pod ta wodą troche rybek , stare graty itd.
Naprawdę ciężko na te pytania odpowiedzieć . Zazwyczaj odpowiadam-(Dam ci maskę, płetwy ,fajkę Sam zobaczysz i za parę miesięcy zrobisz kurs. )
A moja połowa ostatnio mnie na wakacjach zaskoczyla . Właściwie to tylko pływała do tej pory na żabkę. Problemem dla niej było utrzymywanie nóg pływając stylem na kraula. Dostała płetwy maskę i fajkę i nie chciała już oddać. Problem ustał od razu nawet po śćiągnięciu płetw. Kolejny problem związany był z nosem. Zawsze schodzenie pod wodę z zaciśniętym nosem . Ale i to dało się nauczyć. Na basenie po wypuszczeniu powietrza z płuc żona poszła na trzy metry na dno. Trwało to jakąś minutę . Z obawy przed problemem zacząłem ją wyciągać . Po wynurzeniu wręcz obraziła się na mnie ( Po coś mnie wyciągał , ja jeszcze mogłam dłużej) . Stwierdziła że pod wodą jest o wiele bardziej ciekawiej niz na powierzchni. A mój instruktor ucieszył się że ma nową kursantkę.

Tylko zawsze zostaje ta obawa . ( Tak jak napisał Cez)
Pozdrawiam.

Adamus - 01-08-2006, 10:15

W moim przypadku żona z ochotą zapisała się na kurs zaraz po tym jak ja zrobiłem swój. Chęć dzielenia wspólnie pasji była silniejsza od oporów przed nurkowaniem.
Wszystko zapowiadało się fajnie, do czasu podtopienia przy zalewaniu maski w jeziorze.
Kurs ukończyła, pojechaliśmy do Egiptowa, ale trauma pozostała i od dwóch lat nie zeszła pod wodę.
Jest jednak nadzieja, bo co jakiś czas podpytuje mnie o to i o owo. Nawet raz założyła ABC i popływała trochę.

Co zaś się tyczy wspólnego nurkowania. Bardzo bym chciał, aby było to możliwe. Stopniowo, krok po kroku, ćwiczenie po ćwiczeniu, metr za metrem. Niemniej jest to jedynie teoria i czuję, że miałbym spory dyskomfort wywołany strachem o nią.
A jak będzie? Zobaczymy.

Pozdr,
A.

The_PiotREX - 01-08-2006, 10:37

Ja nurkuję z ojcem i nie narzekam :) Jest to jedyny człowiek który rozumie chociaż częÂ?ć potrezb nurkowych (czyt. finansowych).
Mama za to jest Â?więcie przekonana że potrzebuję suchacza (to mój osobisty sukces - jest o tym przekonana bardziej niż Ja :-D )

OdnoÂ?nie obaw o rodzinę pod wodĹĄ to fakt że boimy się pójÂ?ć z KimÂ? na te 19 metrów Â?wiadczy o dwóch rzeczach: uważamy że nasz partner jest od nas gorszy i niezasługuje na swoje uprawnienia i w ten sposób obrażamy partnera, oraz o tym że uważamy go za osobę niedouczonĹĄ i miernie wyszkolonĹĄ, a w ten sposób obrażamy jest instruktora. (powyższy wywód nie tyczy się sytuacji keidy rzeczywiÂ?cie mamy wyższy stopień od partnera albo rzeczywiscie oddaliÂ?my go pod opiekę złego instruktora).

Co nie zmienia faktu że partner z rodziny z któym wynurkowaliÂ?my już razem minimum te 50 nurków w róznych warunkach, jest najlepszym partnerem jakiego można mieć.

jcsjacekj - 01-08-2006, 10:50

The_PiotREX napisał/a:
Odno�nie obaw o rodzinę pod wodĹĄ to fakt że boimy się pój�ć z Kim� na te 19 metrów �wiadczy o dwóch rzeczach: uważamy że nasz partner jest od nas gorszy i niezasługuje na swoje uprawnienia i w ten sposób obrażamy partnera, oraz o tym że uważamy go za osobę niedouczonĹĄ i miernie wyszkolonĹĄ, a w ten sposób obrażamy jest instruktora. (powyższy wywód nie tyczy się sytuacji keidy rzeczywi�cie mamy wyższy stopień od partnera albo rzeczywiscie oddali�my go pod opiekę złego instruktora).


Może nie wyraziłem się jasno, ale moja partnerka NIE NURKUJE i nie ma na dziś takiego zamiaru.

Dziś pewnie ze względu na małe doświadczenie bałbym się ją zabrać Ją na 19m.

(pamietajcie że jestem świeżym nurkiem i mam tylko OWD).


Ale zgadzam się z wami, gdybyśmy mieli za sobą 20 nurków na 10-15 m, pewnie bym zmienił zdanie. W końcu na tych 19 tez nie byłem sam, tylko z kolegą bardziej doświadczonym.


scaner napisał/a:
no wlasnie to mialem na mysli piszac ze nurkowanie rodzinne jest ok ale pod warunkiem ze wszyscy sa równi.
Dlaczego to ty mialbys zabierac zone ze sobą na 19 m a nie odwrotnie?


Wyszdł ze mnie szowinista który protekcjonalne traktuje kobiety :20: :mrgreen:

ania1311 - 01-08-2006, 11:00

Cytat:
Co nie zmienia faktu że partner z rodziny z któym wynurkowali�my już razem minimum te 50 nurków w róznych warunkach, jest najlepszym partnerem jakiego można mieć.


Zgadzam sie z tym w 100%. Uwazam, ze dla osoby poczatkujacej (czytaj dla mnie :lol: ) nurkowanie z kims bliskim daje duzy komfort psychiczny. Partner rodzinny duzo lepiej wyczuwa co sie z nami dzieje. Poza tym nawet jezeli jest duzo bardziej doswiadczonym nurkiem niz my, zgadza sie na dostosowanie nurkowania do naszego poziomu. Z kims "obcym" mozna miec obiekcje, ze sie go w jakis sposob ogranicza i wykorzystuje - w rodzinie to nie ma miejsca :22:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group