FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

FORUM OGÓLNE - Pewnie wiecie.....i dlatego pytam.

Henry - 31-08-2006, 15:27
Temat postu: Pewnie wiecie.....i dlatego pytam.
Najpierw pytanie a później wyjaśnie dlaczego pytam.
W jakich organizacjach szkoleni są nurkowie z odziałów specjalnych lub antyterroryści ?
Czy jest to tylko szkolenie wyłączne wewnętrzne ? Czy też jednak podlegające jakiemuś stowarzyszeniu sportowemu lub organizacji nurkowej ?
A dlaczego pytam ?
O to historia :
Wjeżdżam nad "swoją" ulubiona wodę którą już parę lat regularnie nawiedzam i wyrzucam sprzęcicho z samochodu.
Mam czas , jestem dość wcześnie więc się nie spieszę. Po założeniu na butlę jacketu odłozyłem na bok ,przysiadam na rozkładanym krzesełku i zaczynam przepinanie węży do których od dawna jakoś się zbierałem . W końcu mam czas na zrobienie jako takiego porządku ( sobie myślę).
Kiedy sobie odkręcam , dmucham , przykręcam (robię wrażenie że wiem jak to robić) ni z tąd ni z owąd z pomiędzy krzakorów pojawia sie facet ( na oko 40-45 lat) i zagaduje mnie :
"Dzień dobry, a nurek...... fajna sprawa" - zagaił.
Grzecznie odpowiadam nie odrywając się od mojego zajęcia "dzień dobry, fajna".
Chwilę sie przygląda na to co robie po czym widzę że zainteresował się stojącą z boku butla z jacketem.
Ja w między czasie rozglądam sie dyskretnie czy sam przyszedł czy też z kimś. W końcu to takie małe bezludzie ,więc cholera wie co sie może wydarzyć. Ale nie widze nikogo innego w pobliżu więc trochę uspokojony zerkam co czyni mój niespodziewany gość. On to zauważa i rzecze : "No ja też jestem nurkiem. Zrobiłem nawet drugi stopień i byłem nie zły".
a cha.... odpowiadam i pytam : " a w jakiej organizacji te stopnie robił "
"w wojsku" odpowiada nieznajomy.
"aa.... wojsku" lekko zaskoczony potwierdzam i nie wiem co mam z taka odpowiedzia dalej zrobić. Ale w końcu to nie moja sprawa. Kręce dalej weże.
Mój gość w między czasie podchodzi do jacketu i chwyta w rekę inflator.
Ja, łypie dyskretnie okiem i udaje że się nie przejmuje. On po uważnym oglądnieciu dookoła inflatora przytyka miejscem ujścia powietrza do swoich ust i widzę że usiłuje wdmuchnąć powietrze nie zwalniając mechanizmu a kiedy to mu sie nie udało zmienił czynność parcia w ssanie. A że sie uwzioł i robił to zawzięcie przez jakiś czas z blado jasnej cery zamienił się w czerwonoskórego nieznajomego. Nawet sprawiał wrażenie że "orła wywinie" i padnie mi jak nic.
Najpierw lekko zgupiałem ( może to stara jakaś metoda badawcza ) ale kiedy za chwile moj ledwo zipiący nieznajomy po kolejnej nie udanej próbie przełamania sprawnie działającego zaworu stwierdził : "oj... juz nie te lata ,nie ta kondycja i nie te płuca. Do tego technika poszła do przodu i za nic z tego nie dałby rade poodychać pod wodą. Musiłabym najpierw poćwiczyć" dodał na końcu.
Jak to się stało że nie parsknołem śmiechem -sam nie wiem.
Wręcz przeciwnie. Potwierdziłem mojemu nieznajomemu że istotnie musi troche poćwiczyć.
Biedaczysko trochę się speszyło swoim nie pwodzeniem i nie malże tak szybko jak sie pojawił rónie szybko zniknoł rzucając na odchodne " do widzenia".
Miałem o czym myslec w trakcie swojego "ukręcania węży" To sie troche pod nosem usmiechałem to znowu nie dawało mi spokoju jaka to w końcu organizacja nurkowa tak go wyszkoliła.
Teraz historia mi sie ta przypomniała bo Mania w innym temacie odwołała sie do tego że ktos jest "starym nurkiem", mającym doświadczenie a ja to przeciez kiedyś już słyszałem i wcale nie było to tak oczywiste.
pozdrawiam

maysarah - 31-08-2006, 18:08

Niestety nie znam odpowiedzi na pytanie. Biedaczysko ale się zmarał ;) :22:
The_PiotREX - 31-08-2006, 18:31

LOK
wrobelsl - 31-08-2006, 19:05

dokładnie Liga Obroby Kraju
A jeśli chodzi o Twojego gościa to pewnie uczyli go klika ładnych lat temu, a wtedy nie używało się jacketów. Trzeba mu było poprostu powiedzieć że jest to kamizelta wypornościowa a nie przyglądać się męczarniom.

waterman - 31-08-2006, 19:23

Dokładnie tak LOK oraz tzw szkolenie wew wojskowe.
Mój pierwszy kontakt z nurkowaniem był właśnie przy wojsku, gdzie mój szanowny Tato szkolił wojaków nurków. Było to w latach 70.
Mottem było: Wejść zrobć swoje i wyjść .. cichutko.
Stary szkolił nurków coś koło ćwierć wieku i teraz patrzy ze zgrozą na mój sprzęt, a ja ... na jego jak uda mi się dostać do ojcowskiej "specjalnej szafy"
I nie ma co się śmiać jak się słyszy od "dziadków", a gdzie druga rura przy ustniku?
albo: rebrider? zanczy taka oddycharka tak? stary to już było ... my z kolegą Stasiem w 7 pułku ułanów nie na takim sprzecie chodziłiśmy pod wodę.
I pokazuje zdjęcia z obozów, szkoleń i inych takich w sprzecie w którym nie jeden super nuras teraz by się utopił
pozdr Jarek

Mania - 31-08-2006, 20:30

Na ktoryms zjezdzie zebralo sie paru takich naszych kolegow, ktorzy nurkuja ze 20 lat (nuras5, ocn). Warto bylo posluchac ich opowiesci. Waterman ma racje - niejeden z nas by sie juz dawno potopil...

Mania

waterman - 31-08-2006, 20:43

Ostatnio oglądałem takie fajne zdjęcia u Pawła Rosłańca w Królewskiej Sośnie
(życzę szybkiego powrotu do zdrowia panie Pawle)
pozdr Jarek

pajakt - 31-08-2006, 21:01

opowiadacie jakieś głupoty o LOK-u itp. zajrzyjcie może pod ten link:

http://www.mw.mil.pl/index.php?akcja=nurek

a, że do tej pory sprzęt jaki jest taki jest, to inna sprawa... znam kilku wojskowych nurów, którzy mimo kilkunastoletniego doświadczenia dopiero teraz podejmują swoje pierwsze próby nurkowania z jacketem. a wielu innych pewnie nigdy nie spróbuje.

waterman - 31-08-2006, 21:29

pajakt napisał/a:
opowiadacie jakieś głupoty o LOK-u itp. zajrzyjcie może pod ten link:


Przyjacielu w czsach, o których pisałem kręciłeś ósemki na nocniku, ja dopiero co z niego zlazłem. Marynarka to jedno, wojska lądowe to inna sprawa, LOK to jeszcze inna
Ci, którzy nurkowali zaraz po wojnie, a potem przez wiele lat szkolili innych albo są już w krainie wielkich łowów, albo siedzą sobie z wnuczkami przed kominkiem. Bardzo niewielu nurkuje
pozdr Jarek

pajakt - 01-09-2006, 16:46

waterman napisał/a:
Przyjacielu w czsach, o których pisałem kręciłeś ósemki na nocniku, ja dopiero co z niego zlazłem

to bardzo zabawne o tych ósemkach :) Ale pytanie brzmiało "gdzie SĄ szkoleni...". A szkoleni są właśnie tam. Nie wiem czy przeczytałeś:
"Ośrodek Szkolenia Nurków i Płetwonurków WP w Gdyni jest głównym ośrodkiem szkolenia nurkowego w Siłach Zbrojnych RP". Tzn dla każdego rodzaju wojsk. Z całym szacunkiem Waterman, ale gdybym nie widział dokładnie co piszę, to siedziałbym cicho.

waterman - 01-09-2006, 16:58

Czyli jak rozumiem jesteś specjalistą od skoloenia i twojawiedza na ten temat pochodzi skąd .. z internetu? główny może tak, ale nie jedyny jest taki nawet w Warszawie (i nie ma strony www)
a jeszcze jedno tam było ....
Henry napisał/a:
To sie troche pod nosem usmiechałem to znowu nie dawało mi spokoju jaka to w końcu organizacja nurkowa tak go wyszkoliła.


pozdr Jarek

Ryszard Szwajcer - 01-09-2006, 20:31

Witam.
Oczywiście w czasach, kiedy najprawdopodobniej ten człowiek z opowiadania był szkolony, szkolono dla wojska najpierw przez LOK.
WKU kierowało iluś tam przedpoborowych do danego LOK-u a po ukończonym szkoleniu ludzie ci i tak szli najpierw do Ośrodka Szkolenia Nurków I Płetwonurków w Gdyni, lub do Jastarni, gdzie odbierali ostatnie szlify.
Nurkowało się na dwuwężowych automatach oddechowych o nazwie MORS- dwustopniowe o stopniach połączonych, lub (tylko dla kadry) - KAJMAN- jednostopniowy.
Ponieważ nie było na początku żadnych środków wypornościowych, wszystko- czyli pływalność, "robiło" się na płetwach.
Po jakimś czasie weszły do użytku pierwsze kamizelki typu "homonto", które były wręcz wymarzonym środkiem wypornościowym. Z zapartym tchem oglądaliśmy i marzyliśmy o takich urządzonkach spoglądając na zdjęcia nurków pracujących przy platformach wiertniczych w homontach firmy FANZY.
Jak weszły w końcu do naszego użytku, traktowane były również jako alternatywne żródło powietrza, to dlatego ten facet próbował oddychać z inflatora.
Na kursach podstawowych, które wyglądały oczywiście zupełnie inaczej niż dzisiejsze, uczono nurkowania w suchych skafandrach- też "nieco" innych niż dzisiejsze , nurkowania pod lodem i wielu innch rzeczy, które dzisiaj są traktowane jako kursy specjalistyczne.
Jak zapakuję sie jakoś do Bachotka, to może uda się zabrać troszkę baaardzo starego szpeju, ze starych i cudownych czasów, kiedy to słowo "nurkować" znaczyło coś zupełnie innego niż dziś...

pajakt - 01-09-2006, 22:09

Drogi Jarku, czy Ryśkowi też zarzucisz zdobywanie wiedzy w internecie?
A zauważ, co powiedział - LOK szkolił przedpoborowych, czyli cywili, kandydatów na nurków wojskowych.

Jeśli chodzi o pochodzenie mojej wiedzy - wolę się opierać na innych źródłach niż internet. Chociażby dlatego, że mógłbym ją czerpać z Twojej wypowiedzi na temat szkolenia w wojsku, a ponieważ jestem żołnierzem od kiedy przestałem kręcić ósemki na nocniku wiem, że to co napisałeś jest hmmm, nieco odległe od prawdy.

Być może w Warszawie rzeczywiście jest jakiś ośrodek szkolenia, ale ja o nim nie słyszałem. Możesz powiedzieć co to za instytucja?

waterman - 02-09-2006, 09:00

Tak ja napisałem wcześcniej całą wiedzę jaką mam na temat skolenia w tamtych czasach mam od ojca, i z własnych obserwacji
LOK szkolił przedpoborowych , a potem ośrodki przygotowawcze, ale były też kluby wojskowe np KADRA w Rembertowie ( nie wiem czy jeszcze istnieje)
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Jak zapakuję sie jakoś do Bachotka, to może uda się zabrać troszkę baaardzo starego szpeju, ze starych i cudownych czasów, kiedy to słowo "nurkować" znaczyło coś zupełnie innego niż dziś...

niedługo na Kulce bedzie takie spotkanie może warto się spotkać?

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Nurkowało się na dwuwężowych automatach oddechowych o nazwie MORS- dwustopniowe o stopniach połączonych, lub (tylko dla kadry) - KAJMAN- jednostopniowy.
Ponieważ nie było na początku żadnych środków wypornościowych, wszystko- czyli pływalność, "robiło" się na płetwach.

był jeszcze Mistral
pozdr Jarek

pajakt - 02-09-2006, 13:35

Kluby funkcjonują nadal (chociaż coraz to z nimi gorzej), ale one zajmują się sportem. OSNiP szkoli fachowców. Zwiadowców, minerów itp. Ale specjalności, przypuszczam, jest dużo więcej.

Spotkać się zawsze warto, niestety małe dziecko bardzo ogranicza moje wyjazdy. Zresztą mój osobisty (w odróżnieniu od kolegów po OSNiP) poziom nurkowych umiejętności mógłby się okazać dla Ciebie nie do zniesienia :)

pozdrawiam

Pozio - 03-09-2006, 13:11

Witam

Henry napisał/a:
W jakich organizacjach szkoleni są nurkowie z odziałów specjalnych lub antyterroryści ?
Czy jest to tylko szkolenie wyłączne wewnętrzne ? Czy też jednak podlegające jakiemuś stowarzyszeniu sportowemu lub organizacji nurkowej ?


Z tego co ja słyszałem to w chwili obecnej uprawnieni robi sie w Gdyni. Mam kolege który na ochotnika poszedł do wojska pod warunkiem że pod wodę i był szkolony w gdyni a z tego co mowił mimo ze miał w miarę dobre uprawnienia zdobyte zresztą w LOK-u ( I-wszy stopień) to w wojsku poradzili mu żeby sobie je wsadził w buty. Więc wynika z tego że teraz liczy się tylko szkolenie wewnętrzne. Co do tego skolenia wyobraźcie sobie jak musi byc toporne jeśli chłopak dla którego nurkowanie jes wszystkim po 6 miesiącach wykąbinował zwolnienie z służby wojskowej z powodów zdrowotnych .


Ryszard Szwajcer napisał/a:
WKU kierowało iluś tam przedpoborowych do danego LOK-u a po ukończonym szkoleniu ludzie ci i tak szli najpierw do Ośrodka Szkolenia Nurków I Płetwonurków w Gdyni, lub do Jastarni, gdzie odbierali ostatnie szlify.


I tu Rysiek zapewne ma racje na moim pierwszy kursie na III-ci stopień ( właśnie w LOK-u) dostałem nawet książke "Organizacja i technika nurkowania w sprzęcie płetwonurkowym " wydaną przez Ministerstwo Obrony Narodowej Główny Zarząd Szkolenia Bojowego WP wydana w 1988 roku i choć gdy ja robiłem te uprawnienia był to 1993 rok to nikt nie pytał mnie czy plany z wojskiem mam lecz skoro LOK posiadał takie materiały to musiało tak kiedyś być :))


Ryszard Szwajcer napisał/a:
Nurkowało się na dwuwężowych automatach oddechowych o nazwie MORS- dwustopniowe o stopniach połączonych, lub (tylko dla kadry) - KAJMAN- jednostopniowy.
Ponieważ nie było na początku żadnych środków wypornościowych, wszystko- czyli pływalność, "robiło" się na płetwach.
Po jakimś czasie weszły do użytku pierwsze kamizelki typu "homonto", które były wręcz wymarzonym środkiem wypornościowym.


Moj instruktor znany niekturym na forum Diverek podczas pierwszego mojego kursu pokazał nam jak wygląda normalny automat ( to był z tego co pamiętam spiro ) a potem wręczył nam Morsy i poinformował ze będziemy pływać na nowoczesnych dopiero wtedy gdy Morsy będą dla nas normalnymi..... to była niezła szkoła przetrwania
węze nikoniecznie szczelne kacze dzioby wysłużone no i te "delikatne opory oddechowe" jak się już udało go zmusić do podania powietrza to potem trzeba było je sobie jescze odcedzić z wody :)) Ale warto było po takim początku można pływać na wszystkich automatach a nawet i bez :)) A swoją droga jeśli ktos ma okazje niech spróbuje popływac na morsie:))
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Na kursach podstawowych, które wyglądały oczywiście zupełnie inaczej niż dzisiejsze, uczono nurkowania w suchych skafandrach- też "nieco" innych niż dzisiejsze , nurkowania pod lodem i wielu innch rzeczy, które dzisiaj są traktowane jako kursy specjalistyczne.


No właś nie ja też nie miałem osobnych kórsów na wszystko choć wszystko co było możliwe przekazywano mi i uczono . Cyba w terazniejszych czasach kursy specjalistyczne to poprostu komercja ale tak widocznie musi być :(

Henry napisał/a:
Jak to się stało że nie parsknołem śmiechem -sam nie wiem.
Wręcz przeciwnie. Potwierdziłem mojemu nieznajomemu że istotnie musi troche poćwiczyć.
Biedaczysko trochę się speszyło swoim nie pwodzeniem i nie malże tak szybko jak sie pojawił rónie szybko zniknoł rzucając na odchodne " do widzenia".


Henry wiesz co ciekawe jak by opisał wasze spotkanie ten nieznajomy kiedy ty byś musiał popływać na jego sprzęcie :))
Pozdrawiam

agrest - 03-09-2006, 13:41

waterman napisał/a:
niedługo na Kulce bedzie takie spotkanie może warto się spotkać?



Wiesz cos wiecej?

malek - 03-09-2006, 16:19

waterman ma chyba na myśli Retronurki
waterman - 04-09-2006, 09:23

malek napisał/a:
waterman ma chyba na myśli Retronurki


dokładnie tak
pozdr Jarek

Ryszard Szwajcer - 04-09-2006, 10:32

Pozio napisał/a:



Z tego co ja słyszałem to w chwili obecnej uprawnieni robi sie w Gdyni. Mam kolege który na ochotnika poszedł do wojska pod warunkiem że pod wodę i był szkolony w gdyni a z tego co mowił mimo ze miał w miarę dobre uprawnienia zdobyte zresztą w LOK-u ( I-wszy stopień) to w wojsku poradzili mu żeby sobie je wsadził w buty. Więc wynika z tego że teraz liczy się tylko szkolenie wewnętrzne. Co do tego skolenia wyobraźcie sobie jak musi byc toporne jeśli chłopak dla którego nurkowanie jes wszystkim po 6 miesiącach wykąbinował zwolnienie z służby wojskowej z powodów zdrowotnych .


W chwilli obecnej i już od bardzo wielu lat, wojsko samo sobie szkoli swoich nurków i płetwonurków a szkoda, bo okres szkoleń w LOK był okresem, który stanowił o wspaniałym funkcjonowaniu wielu klubów przy LOK-u i możliowści gratisowego ponurkowania dla wielu ludzi, których na nurkowanie i własny sprzęt nie stać.
Obecnie mam znajomych (poborowych) w wojsku i jako płetwonurkowie nudzą się okrutnie. Nie mają prawie w ogóle nurkowań i częściej są w domu na przepustkach, niż w armii. Dodam tylko, że nie są w MW.

Pozio napisał/a:

Ryszard Szwajcer napisał/a:
WKU kierowało iluś tam przedpoborowych do danego LOK-u a po ukończonym szkoleniu ludzie ci i tak szli najpierw do Ośrodka Szkolenia Nurków I Płetwonurków w Gdyni, lub do Jastarni, gdzie odbierali ostatnie szlify.


I tu Rysiek zapewne ma racje na moim pierwszy kursie na III-ci stopień ( właśnie w LOK-u) dostałem nawet książke "Organizacja i technika nurkowania w sprzęcie płetwonurkowym " wydaną przez Ministerstwo Obrony Narodowej Główny Zarząd Szkolenia Bojowego WP wydana w 1988 roku i choć gdy ja robiłem te uprawnienia był to 1993 rok to nikt nie pytał mnie czy plany z wojskiem mam lecz skoro LOK posiadał takie materiały to musiało tak kiedyś być :))


I tutaj faktycznie (dla wtajemniczonych) sprawa już nie była wcale tak wesoła. Ponieważ LOK szkolił przede wszystkim pod kątem przydatności dla naszej armii i obronności kraju. Nawet ci, którzy zrobili kurs nurkowania w LOK jako cywile, byli od razu (automatycznie)wpisywani do "ważnych" ksiąg w pewnym sztabie, jako odsiecz dla nurków wojskowych.W razie potrzeby, po bardzo krótkim acz intensywnym przeszkoleniu w armii, ludzie ci byli pełnowartościowymi płetwonurkami bojowymi.
Takie czasy. śmiesznostką było to, że niektórzy, nawet mający grubo po czterdziestce dalej figurowali w tych księgach, jako pełnowartościowi i do wcielenia od zaraz, gdyby coś...[/quote]

Pozio napisał/a:


Moj instruktor znany niekturym na forum Diverek podczas pierwszego mojego kursu pokazał nam jak wygląda normalny automat ( to był z tego co pamiętam spiro ) a potem wręczył nam Morsy i poinformował ze będziemy pływać na nowoczesnych dopiero wtedy gdy Morsy będą dla nas normalnymi..... to była niezła szkoła przetrwania
węze nikoniecznie szczelne kacze dzioby wysłużone no i te "delikatne opory oddechowe" jak się już udało go zmusić do podania powietrza to potem trzeba było je sobie jescze odcedzić z wody :)) Ale warto było po takim początku można pływać na wszystkich automatach a nawet i bez :)) A swoją droga jeśli ktos ma okazje niech spróbuje popływac na morsie:))


Przekaż zatem DIVERKOWI mój serdeczny uścisk prawicy.
Co prawda nie katuję ludzi nurkowaniem na MORS-ach ale uważam, że faktycznie w tamtych czasach, kiedy pływało się przechylonym cały czas na lewą stronę, żeby woda przelewająca się przez wąż wdechowy od razu wlewała się do wydechowego i opuszczała automat przez kaczy dziób a my próbowaliśmy podzielić wodę w wężu z powietrzem, żeby zaczerpnąć oddech, było bardzo fajną szkołą jazdy. Jak w końcu dorobiliśmy się nowszych automatów, to niektórym brakowało wręcz tej ekstremy i się pod wodą po prostu nudzili... :)))

Pozio napisał/a:


Ryszard Szwajcer napisał/a:
Na kursach podstawowych, które wyglądały oczywiście zupełnie inaczej niż dzisiejsze, uczono nurkowania w suchych skafandrach- też "nieco" innych niż dzisiejsze , nurkowania pod lodem i wielu innch rzeczy, które dzisiaj są traktowane jako kursy specjalistyczne.


No właś nie ja też nie miałem osobnych kórsów na wszystko choć wszystko co było możliwe przekazywano mi i uczono . Cyba w terazniejszych czasach kursy specjalistyczne to poprostu komercja ale tak widocznie musi być :(


Ja się już z tym pogodziłem i nawet jestem przekonany, że tak musi być.
Kiedyś płetwonurkowanie było dostępne tylko dla bardzo wąskiej grupy ludzi. Skoro były takie czasy jakie były, to ludzie musieli być pod wodą "omnibusami".
Teraz wytłumacz np. siedemdziesięcioletniej turystce z Niemiec. że chcąc ponurkować sobie w wakacje na rafie, musi od razu przejść szkolenie na "suchacza", podlodowe, musi "pobujać się z azymutem" i konieczne są zaprawy poranne i pływanie po 2 km w wodzie o temp. 15 stopni w majtkach, bo hart ducha jest najważniejszy...
Kursy specjalistyczne są dla tych, którzy wybrali sobie konkretną drogę w nurkowaniu i uważam, ze przy nurkowaniu cywilnym jest to jedyne rozwiązanie.

Pozio napisał/a:

Henry wiesz co ciekawe jak by opisał wasze spotkanie ten nieznajomy kiedy ty byś musiał popływać na jego sprzęcie :))
Pozdrawiam


Ja mniej więcej wiem, bo niedawno zabrałem kolegów ze starej kadry na nurkowanie.
Nie nurkowali jeszcze w jacketach i takim sprzęcie jaki mamy obecnie.
Byli przygotowani, że będzie ciężko po tylu latach i kondycha może spłatać niezłego figla.
Po krótkim przeszkoleniu poszliśmy pod wodę. Poradzili sobie doskonale!!!
Zero problemów z pływalnością. Błyskawiczne opanowanie całego sprzętu i rewelacyjne wręcz opanowanie psychiczne po tylu latach bez nurkowania. Byłem z moich kumpli dumny.
Rozmawialiśmy również co by było, gdyby założyć na kogoś z obecnych czasów skafander Stomila- Grudziądz, i nasz stary sprzęt, z płetwami "komandoskami" włącznie.
Czy wyobrażacie sobie, co by się stało, gdyby nagle wyłączono nam prąd, wodę i gaz???
No właśnie!
Mniej wiecej tak by się działo...

waterman - 04-09-2006, 10:50

Ryszard Szwajcer napisał/a:
płetwami "komandoskami" włącznie.
Czy wyobrażacie sobie, co by się stało, gdyby nagle wyłączono nam prąd, wodę i gaz???


hihi mam takie płetewki sznurowane
Próbowałeś wejść w ubiór klasyczny?
Czterech chłopa do tego potrzeba i piąty nurek
pozdr Jarek

Ryszard Szwajcer - 04-09-2006, 11:09

A próbowałem, próbowałem :)

Oczywiście ten w klasyku, to ja- baaaardzo daaaaawno temu...

waterman - 04-09-2006, 11:22

super .. no tak dopiero teraz zobaczyłem wiek
chyba nasza przygoda z wodą zaczynała się w podobnych latach No może ja troszkę później. Jak pisałem wcześniej mój szanowny Tato szkolił nurasów i postawił sobie za cel wyszkolić synów, a my mu wtedy "okoniem" i w góry
pozdr Jarek

Pozio - 04-09-2006, 11:45

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Przekaż, zatem DIVERKOWI mój serdeczny uścisk prawicy.
Co prawda nie katuję ludzi nurkowaniem na MORS-ach ale uważam, że faktycznie w tamtych czasach, kiedy pływało się przechylonym cały czas na lewą stronę, żeby woda przelewająca się przez wąż wdechowy od razu wlewała się do wydechowego i opuszczała automat przez kaczy dziób a my próbowaliśmy podzielić wodę w wężu z powietrzem, żeby zaczerpnąć oddech, było bardzo fajną szkołą jazdy. Jak w końcu dorobiliśmy się nowszych automatów, to niektórym brakowało wręcz tej ekstremy i się pod wodą po prostu nudzili... ))


A przekaże i powiem Ci ze do dziś dziękuję mu za to katowanie w końcu dzięki temu potrafię zanurzyć się na dwa metry i przepłynąć ze dwa nie narażając siebie i innych:))
Wedle mnie brakuje takich właśnie instruktorów:(
A co do Morsów to później, gdy pływaliśmy na nowoczesnych konstrukcjach to chyba przez pewien czas zbytnio im nie ufaliśmy, bo to za sucho za lekko i do cholery, po co one dawały az tyle powietrza:))



Ryszard Szwajcer napisał/a:
Do suchego skafandra - FOKI wchodziło się podobnie.


Taa a jak ktoś chce się przekonać jak się w takim suchym kiedyś pływało to niech poluzuje w swoim zawór wylotowy i nie podłącza węza do suchego...Całkiem ciekawe przeżycie:))


Ryszard Szwajcer napisał/a:
Ten 'kudłaty" to ja, jak miałem jeszcze włosy... właśnie mniej więcej tak wygladało "wbijanie" się w klasyka, Jak zrobiono już zdjęcie, to czwarty pomagał z przodu...
Po prostu rzeźnia...


Zazdroszczę Ci tej rzeźni jedyne jak na razie marzenie, które ciężko będzie spełnić:(
Pozdrawiam

Ryszard Szwajcer - 04-09-2006, 11:52

Moja przygoda z nurkowaniem rozpoczęła się w roku 1981, czyli w momencie otrzymania prawa jazdy, choć dopiero w 1983 rozpocząłem kurs z prawdziwego zdarzenia, właśnie w LOK, któremu byłem oddany jeszcze przez baaardzo wiele kolejnych lat.
waterman - 04-09-2006, 12:01

Pozio napisał/a:
Taa a jak ktoś chce się przekonać jak się w takim suchym kiedyś pływało to niech poluzuje w swoim zawór wylotowy i nie podłącza węza do suchego...Całkiem ciekawe przeżycie:))


chyba, że potem koledzy przy pompie się zagapili, a klientowi zaworek "uciekł"
pozdr Jarek

Ryszard Szwajcer - 04-09-2006, 12:13

Pozio napisał/a:

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Do suchego skafandra - FOKI wchodziło się podobnie.


Taa a jak ktoś chce się przekonać jak się w takim suchym kiedyś pływało to niech poluzuje w swoim zawór wylotowy i nie podłącza węza do suchego...Całkiem ciekawe przeżycie:))


Oczywiście odtworzenie rzeczywistego nurkowania z dawnych lat w obecnych skafadrach jest mało prawdopodobne.
Po pierwsze nie stanowiły one źródła wyporności, ponieważ miały kacze dzioby (zawory wylotowe) na nogach w okolicy kostek, na ramionach i na czubku głowy.
Robiliśmy ćwiczenia z pływalności dodatniej zakrywając jedną reką zawór na głowie, drugą na ramieniu i dmuchając w skafander nosem. Nie wężykiem średniego ciśnienia, jak to dzieje się dzisiaj, bo nie było... lecz nosem - w masce całotwarzowej, która była wraz z kapturem integralną cześcią suchego skafandra.
Ech!- to były czasy :roll:

[ Dodano: 2006-09-04, 13:47 ]
waterman napisał/a:
super .. no tak dopiero teraz zobaczyłem wiek .......
pozdr Jarek


Gonię Cię!
Zobacz sobie jutro :22:

waterman - 04-09-2006, 13:42

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Gonię Cię!
Zobacz sobie jutro usmiech2


ooo no to wszystkiego co naj...
pozdr Jarek

Henry - 04-09-2006, 14:46

Pozio napisał/a:
Henry wiesz co ciekawe jak by opisał wasze spotkanie ten nieznajomy kiedy ty byś musiał popływać na jego sprzęcie )


Zapewne masz racje ale...... . Mysle jednak że mój"gośći" nie miał powodów do uczucia poniżenia jego. Naprawdę byłem tolerancyjny. A że było to trochę komiczne ? No bo było i tyle. Gdybym myślał obecnie inaczej to usprawiedliwiałbym się użyciem skrótu myślowego a la Maciarewicz ale chyba to nie jest konieczne.
Zainspirowała mnie pewna wypowiedź w wyniku którego przypomniała mi się ta historia i powstało pytanie. Nic więcej.

pajakt - 04-09-2006, 16:28

Widzę, że rozpętały się wspomnienia na temat retro_sprzętu. Powiem Wam wobec tego (nie wiem czy dla śmiechu, czy wręcz przeciwnie), że nurkowie popularnych "Bordowych beretów" wciąż pływają w sprzęcie MANTA (a może nawet coś starszego i oczywiście x1szt.) + P22. Szczytem nowoczesności są chomąta. Zresztą występują w ilościach śladowych. Nie powiem dokładnie w jakich, żeby mnie p. Maciarewicz nie oskarżył o szpiegowanie dla obcych mocarstw :)
Ryszard Szwajcer - 04-09-2006, 20:56

waterman napisał/a:
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Gonię Cię!
Zobacz sobie jutro usmiech2


ooo no to wszystkiego co naj...
pozdr Jarek


Dzięki wielkie :-D

[ Dodano: 2006-09-04, 22:30 ]
Henry napisał/a:

Zapewne masz racje ale...... . Mysle jednak że mój"gośći" nie miał powodów do uczucia poniżenia jego. Naprawdę byłem tolerancyjny. A że było to trochę komiczne ? No bo było i tyle.


Myślę, że gdyby któryś z moich starych kumpli odwalił taki sam numer jak ten gość, to chyba nie byłbym tak spokojny i opanowany jak Henry. Parsknąłbym takim śmiechem, że kurcze aż mnie samemu byłoby głupio... Tak to jest, jak ktoś nie pamięta "co do czego" ale udaje, że wie wszystko i się zna... ;)
Henry podziwiam Cię, bo jakby mi kurcze jakiś obcy facet ślinił inflator, to nie wiem jak bym zareagował. Jestem z natury strasznie obrzydliwy i już!

Pozio - 04-09-2006, 23:55

Henry napisał/a:
Mysle jednak że mój"goÂ?ći" nie miał powodów do uczucia poniżenia jego. Naprawdę byłem tolerancyjny. A że było to trochę komiczne ? No bo było i tyle.


No i w sumie może masz i racje sorki jeżeli uraziłem

pajakt napisał/a:
że nurkowie popularnych "Bordowych beretów" wciĹĄż pływajĹĄ w sprzęcie MANTA (a może nawet coÂ? starszego i oczywiÂ?cie x1szt.) + P22. Szczytem nowoczesnoÂ?ci sĹĄ chomĹĄta.


A co do jednostek eliitarnych to i ja miałem przyjemnoÂ?ć a było to tak.
Około rok temu byliÂ?my na nuraniu w jeziorku znajdujĹĄcym się na terenie poligonu
Zajeżdżamy na miejsce a tam mundurowych jak mrówek w mrowisku, więc grzecznie się pytamy czy można no i o dziwo można,więc wypakowujemy sprzęcik na pomost, który był nieco z boku powolutku bez nerwów przy okazji rozpalamy sobie, grilla. Podpłynęli do nas pontonem żołnierze no i jak to, wÂ?ród nurasów gadka skĹĄd, po co i dla czego. Byli to nurkowie saperzy, ale zaraz obok ich obozu był następny widać ze jakoÂ? lepszy, bo i pontony jakieÂ? nowoczesne i namioty, pytamy a oni z skĹĄd?........ Â?FormozaÂ? pada odpowiedÂ?. OooooÂ?. Próbujemy coÂ? się dowiedzieć a ale mówiĹĄ nam, że oni z nikim poza sobĹĄ nawet, mrumruÂ? takie tajne przez poufne pływajĹĄ w innym czasie niż oni itp. Po chwili rozmowy zostajĹĄ opierniczeni i dostajĹĄ nakaz powrotu na odchodne rzucajĹĄ namÂ? Po prawej właÂ?nie zbliża się do was elita". Patrzymy z zaciekawieniem i rzeczywiÂ?cie bĹĄbluje no i nie tylko, co pewien czas płetwy ( chyba celowo, co by wszyscy wiedzieli, że płynĹĄ) robiĹĄ masę plusku patrzymy dalej i zastanawiamy się, co też te orły sokoły robiĹĄ i ciekawe, jaki sprzęt majĹĄ Â? Po chwili wynurzyły się trzy głowy i usłyszeliÂ?my Â? KÂ?a gdzie ten czołg!!Â? Więc poinformowaliÂ?my ich przed wami na wprost około 6 metrów. I co nas właÂ?nie zszokowało to, że na plecach mieli, P-22 i Manty w zębach całe nasze wyobrażenie o elicie legło w gruzach. Nie było ani dzięki ani pocałuj mnie w dÂ? tylko popłynęli we wskazanym kierunkuÂ? Widać taki zwyczaj w elitarnych jednostkach. Mam tylko jednĹĄ nadzieję Â?.. ze to jednak nie była Â?FormozaÂ?

Leszcz_6 - 05-09-2006, 05:43

Pozio napisał/a:
Mam tylko jednĹĄ nadzieję �.. ze to jednak nie była �Formoza�


Witam.

Śpij spokojnie mogę Cię zapewnić ,że nie była to Formoza.
A co do sprzętu naszych jednostek specjalnych ,nie odbiegamy od innych krajów.

Pozdrawiam Jasiek.Ś.

wrobelsl - 05-09-2006, 07:18

Jak już wspominamy to ja zaczynałem na Kajmanie i powiem wam że często do niego wracam szczególnie latem. Kajmanik, cieniutka pianka,płatwy i maska wtedy się czuje że się pływa, a nie tak to jest "normalnie" obwieszony toną sprzętu.
kacperek2231 - 05-09-2006, 10:08

A powiedzcie Panowie jak wygląda sprawa w naszej armii dziś? Pytam, bo jestem po studiach licencjackich, na 9 miesięcy na slużbę mnie już nie wezmą, ale mam szanse i to ponoć spore /studia logistyczne/ dostac się na 3 miesięczne przeszkolenie. W WKU major powiedział mi że wojsko potrzebuje logistyków ale ja jak już będe musiał oddać krajowi co mu się należy wolałbym spędzić ten czas zgodnie ze swoim hobby czyli nurkując. I tego major nie wykluczył. Pytanie tylko czy jest sens, bo skoro w WP ilośc i jakość sprzętu nurkowego jest dziś poniżej jakości średniego prywatnego centrum nurkowego to zaczynam się naprawde zastanawiać czy jest sens się pchać na szkolenie płetwonurkowe. Skoro to ma być nie szkolenie, ale kurs przeżycia pod wodą to dziękuję, mimo że wielu przede mną było i wielu po mnie bedzie. Jednak dziś nie jestem pewien czy chcę doświadczyć doznań ekstremalnie ekstremalnych :-D .
waterman - 05-09-2006, 10:18

kacperek2231 napisał/a:
A powiedzcie Panowie jak wygląda sprawa w naszej armii dziś? Pytam, bo jestem po studiach licencjackich, na 9 miesięcy na slużbę mnie już nie wezmą, ale mam szanse i to ponoć spore /studia logistyczne/ dostac się na 3 miesięczne przeszkolenie. W WKU major powiedział mi że wojsko potrzebuje logistyków ale ja jak już będe musiał oddać krajowi co mu się należy wolałbym spędzić ten czas zgodnie ze swoim hobby czyli nurkując. I tego major nie wykluczył. Pytanie tylko czy jest sens, bo skoro w WP ilośc i jakość sprzętu nurkowego jest dziś poniżej jakości średniego prywatnego centrum nurkowego to zaczynam się naprawde zastanawiać czy jest sens się pchać na szkolenie płetwonurkowe. Skoro to ma być nie szkolenie, ale kurs przeżycia pod wodą to dziękuję, mimo że wielu przede mną było i wielu po mnie bedzie. Jednak dziś nie jestem pewien czy chcę doświadczyć doznań ekstremalnie ekstremalnych



Idź zobacz sam, a potem nam wszystkim ładnie napiszesz ok?

Pozio - 05-09-2006, 10:29

Leszcz_6 napisał/a:
Śpij spokojnie mogę Cię zapewnić ,że nie była to Formoza


Spoko snu z oczu to mi nie spędzało :) A jeśli nawet to była formoza to byc może kandydaci na kandydatów lub coś takiego Też sobie tłumaczyłem że raczej w takiej jednostce powinni być ludzie co to w wodzie lepiej od ryb się czuja.
A co do sprzętu.....hmmm wydaje mi się ze jeszcze nam troche brakuje do innych krajów ( tych z listy nad nami nie pod :) ) Ale zostawmy ten temat bo to może się wielka dyskuta rozpocząć a po co :)

kacperek2231 napisał/a:
A powiedzcie Panowie jak wygląda sprawa w naszej armii dziś?



Pozio napisał/a:
Mam kolege który na ochotnika poszedł do wojska pod warunkiem że pod wodę i był szkolony w gdyni a z tego co mowił mimo ze miał w miarę dobre uprawnienia zdobyte zresztą w LOK-u ( I-wszy stopień) to w wojsku poradzili mu żeby sobie je wsadził w buty. Więc wynika z tego że teraz liczy się tylko szkolenie wewnętrzne. Co do tego skolenia wyobraźcie sobie jak musi byc toporne jeśli chłopak dla którego nurkowanie jes wszystkim po 6 miesiącach wykąbinował zwolnienie z służby wojskowej z powodów zdrowotnych .


I nie dlatego że mu zdrowie szwankowało tylko dla tego że chciał być jak najdalej od nurkowania w wojsku :))



Ryszard Szwajcer napisał/a:
Obecnie mam znajomych (poborowych) w wojsku i jako płetwonurkowie nudzą się okrutnie. Nie mają prawie w ogóle nurkowań i częściej są w domu na przepustkach, niż w armii. Dodam tylko, że nie są w MW.

pajakt - 05-09-2006, 15:19

w kwestii sprzętu jednostek specjalnych. nie wiem jaki, mają, ale mam nadzieję, że dużo lepszy niż gdzie indziej (w każdym razie potwierdzają ten fakt osoby lepiej ode mnie obeznane z tematem).

problem z jednostkami specjalnymi jest natomiast inny. mało kto wie co to są właściwie jednostki specjalne, a jest ich w naszym kraju tylko kilka:
GROM
FORMOZA
pułk specjalny
i tylko tyle.
może ktoś jeszcze dookoptował, jeśli tak to proszę o sprostowanie.

jcsjacekj - 05-09-2006, 20:30

pajakt napisał/a:
GROM
FORMOZA
pułk specjalny


I pewnie każda ma swoje metody realizowania zadań po wodą ?
Inny sprzęt, inne metody ...
(to są tylko moje domysły :?: )

pajakt - 05-09-2006, 21:03

skłamałbym, gdybym powiedział, że się na tym znam, ale na "chłopski rozum" tak musi właśnie być. a właściwie nie do końca nie różny sposób realizowania zadań, ale jak mi się wydaje, zadania całkiem odmienne.
kacperek2231 - 05-09-2006, 22:06

Więc by wychodziło na to , ze dzisiejsza armia potrzebuje płetwonurków jedynie w jednostkach specjalnych do których ja nie mam pewno szans się dostać ze wzgledu na wątłość ciała :-D , brak potężnej masy mięśniowej no i też z racji tylko 3-miesięcznego przeszkolenia wojskowego. Bo przeciez ludzie w jednostkach specjalnych to twardzi kolesie, zawodowcy związani z wojskiem wiele lat a nie poborowi zabrani na 3 miesięczny kurs malowania krawężników, pastowania opon w Jelczach oraz "jak kupić 10 litrów jak żołd starcza na 8" :22: sad but true, mam wujka w stopniu pułkownika w warszawskim okręgu wojskowym (czy jakoś tak to się nazywa) i sam wypowiedział poniższe zdanie: tam gdzie się kończy logika zaczyna się wojsko

Ku chwale ojczyzny !

Młodszy moczydupa Pokorsky :-D

waterman - 06-09-2006, 09:19

kacperek2231 napisał/a:
abrani na 3 miesięczny kurs malowania krawężników, pastowania opon w Jelczach oraz "jak kupić 10 litrów jak żołd starcza na 8" usmiech2 sad but true, mam wujka w stopniu pułkownika w warszawskim okręgu wojskowym (czy jakoś tak to się nazywa) i sam wypowiedział poniższe zdanie: tam gdzie się kończy logika zaczyna się wojsko


co to teraz za wojsko jest parę miesięcy i do domu, kiedyś to była służba dwa latka tej głupoty było
pozdr jarek

The_PiotREX - 06-09-2006, 10:26

kacperek2231, zapewniam Cię że komandosi nie muszą mieć wcale potężnej masy mięśniowej...

A skoro rozmawiamy o jednostkach specjalnych to uściślijmy że pod katem nurkowym w jednostkach specjalnych interesujac nas:

Grupy specjalne z kompanii płetwonurków bojowych 1. Pułku Specjalnego (Lubliniec)

Grupy specjalne płetwonurków WM ("Formoza")

Oddział Wodny JW2305 (GROM)

Co do wyposażenia nurkowego OW GROMu to jest to:
http://www.therebreathers.../OxyNG_2_03.jpg
rebreather OXY-NG2 oraz NG3 (testują także OXY NG Frog i OXY-MIX ale pojedyńcze sztuki)
suchacz (ostatnio widac ich wyłącznie w Equesach)
KRW MDB
sprzęt do podwodnej łącznosci bezprzewodowej
konsola TAC 100 (kompas, komputer deco)
płetwy Jet Fin
maska: nie wiem :(

RTW - 06-09-2006, 12:36

The_PiotREX napisał/a:
maska: nie wiem :(


Look :lol:

The_PiotREX - 06-09-2006, 13:48

a skad wiesz?
RTW - 06-09-2006, 14:03

The_PiotREX napisał/a:
a skad wiesz?



Strzelam :20:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group