Wysłany: 31-08-2006, 15:27 Pewnie wiecie.....i dlatego pytam.
Najpierw pytanie a później wyjaśnie dlaczego pytam.
W jakich organizacjach szkoleni są nurkowie z odziałów specjalnych lub antyterroryści ?
Czy jest to tylko szkolenie wyłączne wewnętrzne ? Czy też jednak podlegające jakiemuś stowarzyszeniu sportowemu lub organizacji nurkowej ?
A dlaczego pytam ?
O to historia :
Wjeżdżam nad "swoją" ulubiona wodę którą już parę lat regularnie nawiedzam i wyrzucam sprzęcicho z samochodu.
Mam czas , jestem dość wcześnie więc się nie spieszę. Po założeniu na butlę jacketu odłozyłem na bok ,przysiadam na rozkładanym krzesełku i zaczynam przepinanie węży do których od dawna jakoś się zbierałem . W końcu mam czas na zrobienie jako takiego porządku ( sobie myślę).
Kiedy sobie odkręcam , dmucham , przykręcam (robię wrażenie że wiem jak to robić) ni z tąd ni z owąd z pomiędzy krzakorów pojawia sie facet ( na oko 40-45 lat) i zagaduje mnie :
"Dzień dobry, a nurek...... fajna sprawa" - zagaił.
Grzecznie odpowiadam nie odrywając się od mojego zajęcia "dzień dobry, fajna".
Chwilę sie przygląda na to co robie po czym widzę że zainteresował się stojącą z boku butla z jacketem.
Ja w między czasie rozglądam sie dyskretnie czy sam przyszedł czy też z kimś. W końcu to takie małe bezludzie ,więc cholera wie co sie może wydarzyć. Ale nie widze nikogo innego w pobliżu więc trochę uspokojony zerkam co czyni mój niespodziewany gość. On to zauważa i rzecze : "No ja też jestem nurkiem. Zrobiłem nawet drugi stopień i byłem nie zły".
a cha.... odpowiadam i pytam : " a w jakiej organizacji te stopnie robił "
"w wojsku" odpowiada nieznajomy.
"aa.... wojsku" lekko zaskoczony potwierdzam i nie wiem co mam z taka odpowiedzia dalej zrobić. Ale w końcu to nie moja sprawa. Kręce dalej weże.
Mój gość w między czasie podchodzi do jacketu i chwyta w rekę inflator.
Ja, łypie dyskretnie okiem i udaje że się nie przejmuje. On po uważnym oglądnieciu dookoła inflatora przytyka miejscem ujścia powietrza do swoich ust i widzę że usiłuje wdmuchnąć powietrze nie zwalniając mechanizmu a kiedy to mu sie nie udało zmienił czynność parcia w ssanie. A że sie uwzioł i robił to zawzięcie przez jakiś czas z blado jasnej cery zamienił się w czerwonoskórego nieznajomego. Nawet sprawiał wrażenie że "orła wywinie" i padnie mi jak nic.
Najpierw lekko zgupiałem ( może to stara jakaś metoda badawcza ) ale kiedy za chwile moj ledwo zipiący nieznajomy po kolejnej nie udanej próbie przełamania sprawnie działającego zaworu stwierdził : "oj... juz nie te lata ,nie ta kondycja i nie te płuca. Do tego technika poszła do przodu i za nic z tego nie dałby rade poodychać pod wodą. Musiłabym najpierw poćwiczyć" dodał na końcu.
Jak to się stało że nie parsknołem śmiechem -sam nie wiem.
Wręcz przeciwnie. Potwierdziłem mojemu nieznajomemu że istotnie musi troche poćwiczyć.
Biedaczysko trochę się speszyło swoim nie pwodzeniem i nie malże tak szybko jak sie pojawił rónie szybko zniknoł rzucając na odchodne " do widzenia".
Miałem o czym myslec w trakcie swojego "ukręcania węży" To sie troche pod nosem usmiechałem to znowu nie dawało mi spokoju jaka to w końcu organizacja nurkowa tak go wyszkoliła.
Teraz historia mi sie ta przypomniała bo Mania w innym temacie odwołała sie do tego że ktos jest "starym nurkiem", mającym doświadczenie a ja to przeciez kiedyś już słyszałem i wcale nie było to tak oczywiste.
pozdrawiam
maysarah [Usunięty]
Wysłany: 31-08-2006, 18:08
Niestety nie znam odpowiedzi na pytanie. Biedaczysko ale się zmarał
dokładnie Liga Obroby Kraju
A jeśli chodzi o Twojego gościa to pewnie uczyli go klika ładnych lat temu, a wtedy nie używało się jacketów. Trzeba mu było poprostu powiedzieć że jest to kamizelta wypornościowa a nie przyglądać się męczarniom.
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2005 Posty: 2349 Skąd: Warszawa
Wysłany: 31-08-2006, 19:23
Dokładnie tak LOK oraz tzw szkolenie wew wojskowe.
Mój pierwszy kontakt z nurkowaniem był właśnie przy wojsku, gdzie mój szanowny Tato szkolił wojaków nurków. Było to w latach 70.
Mottem było: Wejść zrobć swoje i wyjść .. cichutko.
Stary szkolił nurków coś koło ćwierć wieku i teraz patrzy ze zgrozą na mój sprzęt, a ja ... na jego jak uda mi się dostać do ojcowskiej "specjalnej szafy"
I nie ma co się śmiać jak się słyszy od "dziadków", a gdzie druga rura przy ustniku?
albo: rebrider? zanczy taka oddycharka tak? stary to już było ... my z kolegą Stasiem w 7 pułku ułanów nie na takim sprzecie chodziłiśmy pod wodę.
I pokazuje zdjęcia z obozów, szkoleń i inych takich w sprzecie w którym nie jeden super nuras teraz by się utopił
pozdr Jarek
Na ktoryms zjezdzie zebralo sie paru takich naszych kolegow, ktorzy nurkuja ze 20 lat (nuras5, ocn). Warto bylo posluchac ich opowiesci. Waterman ma racje - niejeden z nas by sie juz dawno potopil...
a, że do tej pory sprzęt jaki jest taki jest, to inna sprawa... znam kilku wojskowych nurów, którzy mimo kilkunastoletniego doświadczenia dopiero teraz podejmują swoje pierwsze próby nurkowania z jacketem. a wielu innych pewnie nigdy nie spróbuje.
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2005 Posty: 2349 Skąd: Warszawa
Wysłany: 31-08-2006, 21:29
pajakt napisał/a:
opowiadacie jakieś głupoty o LOK-u itp. zajrzyjcie może pod ten link:
Przyjacielu w czsach, o których pisałem kręciłeś ósemki na nocniku, ja dopiero co z niego zlazłem. Marynarka to jedno, wojska lądowe to inna sprawa, LOK to jeszcze inna
Ci, którzy nurkowali zaraz po wojnie, a potem przez wiele lat szkolili innych albo są już w krainie wielkich łowów, albo siedzą sobie z wnuczkami przed kominkiem. Bardzo niewielu nurkuje
pozdr Jarek
pajakt [Usunięty]
Wysłany: 01-09-2006, 16:46
waterman napisał/a:
Przyjacielu w czsach, o których pisałem kręciłeś ósemki na nocniku, ja dopiero co z niego zlazłem
to bardzo zabawne o tych ósemkach Ale pytanie brzmiało "gdzie SĄ szkoleni...". A szkoleni są właśnie tam. Nie wiem czy przeczytałeś:
"Ośrodek Szkolenia Nurków i Płetwonurków WP w Gdyni jest głównym ośrodkiem szkolenia nurkowego w Siłach Zbrojnych RP". Tzn dla każdego rodzaju wojsk. Z całym szacunkiem Waterman, ale gdybym nie widział dokładnie co piszę, to siedziałbym cicho.
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2005 Posty: 2349 Skąd: Warszawa
Wysłany: 01-09-2006, 16:58
Czyli jak rozumiem jesteś specjalistą od skoloenia i twojawiedza na ten temat pochodzi skąd .. z internetu? główny może tak, ale nie jedyny jest taki nawet w Warszawie (i nie ma strony www)
a jeszcze jedno tam było ....
Henry napisał/a:
To sie troche pod nosem usmiechałem to znowu nie dawało mi spokoju jaka to w końcu organizacja nurkowa tak go wyszkoliła.
Wiek: 61 Dołączył: 10 Sie 2004 Posty: 271 Skąd: EdenSport
Wysłany: 01-09-2006, 20:31
Witam.
Oczywiście w czasach, kiedy najprawdopodobniej ten człowiek z opowiadania był szkolony, szkolono dla wojska najpierw przez LOK.
WKU kierowało iluś tam przedpoborowych do danego LOK-u a po ukończonym szkoleniu ludzie ci i tak szli najpierw do Ośrodka Szkolenia Nurków I Płetwonurków w Gdyni, lub do Jastarni, gdzie odbierali ostatnie szlify.
Nurkowało się na dwuwężowych automatach oddechowych o nazwie MORS- dwustopniowe o stopniach połączonych, lub (tylko dla kadry) - KAJMAN- jednostopniowy.
Ponieważ nie było na początku żadnych środków wypornościowych, wszystko- czyli pływalność, "robiło" się na płetwach.
Po jakimś czasie weszły do użytku pierwsze kamizelki typu "homonto", które były wręcz wymarzonym środkiem wypornościowym. Z zapartym tchem oglądaliśmy i marzyliśmy o takich urządzonkach spoglądając na zdjęcia nurków pracujących przy platformach wiertniczych w homontach firmy FANZY.
Jak weszły w końcu do naszego użytku, traktowane były również jako alternatywne żródło powietrza, to dlatego ten facet próbował oddychać z inflatora.
Na kursach podstawowych, które wyglądały oczywiście zupełnie inaczej niż dzisiejsze, uczono nurkowania w suchych skafandrach- też "nieco" innych niż dzisiejsze , nurkowania pod lodem i wielu innch rzeczy, które dzisiaj są traktowane jako kursy specjalistyczne.
Jak zapakuję sie jakoś do Bachotka, to może uda się zabrać troszkę baaardzo starego szpeju, ze starych i cudownych czasów, kiedy to słowo "nurkować" znaczyło coś zupełnie innego niż dziś...
pajakt [Usunięty]
Wysłany: 01-09-2006, 22:09
Drogi Jarku, czy Ryśkowi też zarzucisz zdobywanie wiedzy w internecie?
A zauważ, co powiedział - LOK szkolił przedpoborowych, czyli cywili, kandydatów na nurków wojskowych.
Jeśli chodzi o pochodzenie mojej wiedzy - wolę się opierać na innych źródłach niż internet. Chociażby dlatego, że mógłbym ją czerpać z Twojej wypowiedzi na temat szkolenia w wojsku, a ponieważ jestem żołnierzem od kiedy przestałem kręcić ósemki na nocniku wiem, że to co napisałeś jest hmmm, nieco odległe od prawdy.
Być może w Warszawie rzeczywiście jest jakiś ośrodek szkolenia, ale ja o nim nie słyszałem. Możesz powiedzieć co to za instytucja?
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2005 Posty: 2349 Skąd: Warszawa
Wysłany: 02-09-2006, 09:00
Tak ja napisałem wcześcniej całą wiedzę jaką mam na temat skolenia w tamtych czasach mam od ojca, i z własnych obserwacji
LOK szkolił przedpoborowych , a potem ośrodki przygotowawcze, ale były też kluby wojskowe np KADRA w Rembertowie ( nie wiem czy jeszcze istnieje)
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Jak zapakuję sie jakoś do Bachotka, to może uda się zabrać troszkę baaardzo starego szpeju, ze starych i cudownych czasów, kiedy to słowo "nurkować" znaczyło coś zupełnie innego niż dziś...
niedługo na Kulce bedzie takie spotkanie może warto się spotkać?
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Nurkowało się na dwuwężowych automatach oddechowych o nazwie MORS- dwustopniowe o stopniach połączonych, lub (tylko dla kadry) - KAJMAN- jednostopniowy.
Ponieważ nie było na początku żadnych środków wypornościowych, wszystko- czyli pływalność, "robiło" się na płetwach.
był jeszcze Mistral
pozdr Jarek
pajakt [Usunięty]
Wysłany: 02-09-2006, 13:35
Kluby funkcjonują nadal (chociaż coraz to z nimi gorzej), ale one zajmują się sportem. OSNiP szkoli fachowców. Zwiadowców, minerów itp. Ale specjalności, przypuszczam, jest dużo więcej.
Spotkać się zawsze warto, niestety małe dziecko bardzo ogranicza moje wyjazdy. Zresztą mój osobisty (w odróżnieniu od kolegów po OSNiP) poziom nurkowych umiejętności mógłby się okazać dla Ciebie nie do zniesienia
W jakich organizacjach szkoleni są nurkowie z odziałów specjalnych lub antyterroryści ?
Czy jest to tylko szkolenie wyłączne wewnętrzne ? Czy też jednak podlegające jakiemuś stowarzyszeniu sportowemu lub organizacji nurkowej ?
Z tego co ja słyszałem to w chwili obecnej uprawnieni robi sie w Gdyni. Mam kolege który na ochotnika poszedł do wojska pod warunkiem że pod wodę i był szkolony w gdyni a z tego co mowił mimo ze miał w miarę dobre uprawnienia zdobyte zresztą w LOK-u ( I-wszy stopień) to w wojsku poradzili mu żeby sobie je wsadził w buty. Więc wynika z tego że teraz liczy się tylko szkolenie wewnętrzne. Co do tego skolenia wyobraźcie sobie jak musi byc toporne jeśli chłopak dla którego nurkowanie jes wszystkim po 6 miesiącach wykąbinował zwolnienie z służby wojskowej z powodów zdrowotnych .
Ryszard Szwajcer napisał/a:
WKU kierowało iluś tam przedpoborowych do danego LOK-u a po ukończonym szkoleniu ludzie ci i tak szli najpierw do Ośrodka Szkolenia Nurków I Płetwonurków w Gdyni, lub do Jastarni, gdzie odbierali ostatnie szlify.
I tu Rysiek zapewne ma racje na moim pierwszy kursie na III-ci stopień ( właśnie w LOK-u) dostałem nawet książke "Organizacja i technika nurkowania w sprzęcie płetwonurkowym " wydaną przez Ministerstwo Obrony Narodowej Główny Zarząd Szkolenia Bojowego WP wydana w 1988 roku i choć gdy ja robiłem te uprawnienia był to 1993 rok to nikt nie pytał mnie czy plany z wojskiem mam lecz skoro LOK posiadał takie materiały to musiało tak kiedyś być
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Nurkowało się na dwuwężowych automatach oddechowych o nazwie MORS- dwustopniowe o stopniach połączonych, lub (tylko dla kadry) - KAJMAN- jednostopniowy.
Ponieważ nie było na początku żadnych środków wypornościowych, wszystko- czyli pływalność, "robiło" się na płetwach.
Po jakimś czasie weszły do użytku pierwsze kamizelki typu "homonto", które były wręcz wymarzonym środkiem wypornościowym.
Moj instruktor znany niekturym na forum Diverek podczas pierwszego mojego kursu pokazał nam jak wygląda normalny automat ( to był z tego co pamiętam spiro ) a potem wręczył nam Morsy i poinformował ze będziemy pływać na nowoczesnych dopiero wtedy gdy Morsy będą dla nas normalnymi..... to była niezła szkoła przetrwania
węze nikoniecznie szczelne kacze dzioby wysłużone no i te "delikatne opory oddechowe" jak się już udało go zmusić do podania powietrza to potem trzeba było je sobie jescze odcedzić z wody Ale warto było po takim początku można pływać na wszystkich automatach a nawet i bez A swoją droga jeśli ktos ma okazje niech spróbuje popływac na morsie:))
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Na kursach podstawowych, które wyglądały oczywiście zupełnie inaczej niż dzisiejsze, uczono nurkowania w suchych skafandrach- też "nieco" innych niż dzisiejsze , nurkowania pod lodem i wielu innch rzeczy, które dzisiaj są traktowane jako kursy specjalistyczne.
No właś nie ja też nie miałem osobnych kórsów na wszystko choć wszystko co było możliwe przekazywano mi i uczono . Cyba w terazniejszych czasach kursy specjalistyczne to poprostu komercja ale tak widocznie musi być
Henry napisał/a:
Jak to się stało że nie parsknołem śmiechem -sam nie wiem.
Wręcz przeciwnie. Potwierdziłem mojemu nieznajomemu że istotnie musi troche poćwiczyć.
Biedaczysko trochę się speszyło swoim nie pwodzeniem i nie malże tak szybko jak sie pojawił rónie szybko zniknoł rzucając na odchodne " do widzenia".
Henry wiesz co ciekawe jak by opisał wasze spotkanie ten nieznajomy kiedy ty byś musiał popływać na jego sprzęcie
Pozdrawiam
Wiek: 61 Dołączył: 10 Sie 2004 Posty: 271 Skąd: EdenSport
Wysłany: 04-09-2006, 10:32
Pozio napisał/a:
Z tego co ja słyszałem to w chwili obecnej uprawnieni robi sie w Gdyni. Mam kolege który na ochotnika poszedł do wojska pod warunkiem że pod wodę i był szkolony w gdyni a z tego co mowił mimo ze miał w miarę dobre uprawnienia zdobyte zresztą w LOK-u ( I-wszy stopień) to w wojsku poradzili mu żeby sobie je wsadził w buty. Więc wynika z tego że teraz liczy się tylko szkolenie wewnętrzne. Co do tego skolenia wyobraźcie sobie jak musi byc toporne jeśli chłopak dla którego nurkowanie jes wszystkim po 6 miesiącach wykąbinował zwolnienie z służby wojskowej z powodów zdrowotnych .
W chwilli obecnej i już od bardzo wielu lat, wojsko samo sobie szkoli swoich nurków i płetwonurków a szkoda, bo okres szkoleń w LOK był okresem, który stanowił o wspaniałym funkcjonowaniu wielu klubów przy LOK-u i możliowści gratisowego ponurkowania dla wielu ludzi, których na nurkowanie i własny sprzęt nie stać.
Obecnie mam znajomych (poborowych) w wojsku i jako płetwonurkowie nudzą się okrutnie. Nie mają prawie w ogóle nurkowań i częściej są w domu na przepustkach, niż w armii. Dodam tylko, że nie są w MW.
Pozio napisał/a:
Ryszard Szwajcer napisał/a:
WKU kierowało iluś tam przedpoborowych do danego LOK-u a po ukończonym szkoleniu ludzie ci i tak szli najpierw do Ośrodka Szkolenia Nurków I Płetwonurków w Gdyni, lub do Jastarni, gdzie odbierali ostatnie szlify.
I tu Rysiek zapewne ma racje na moim pierwszy kursie na III-ci stopień ( właśnie w LOK-u) dostałem nawet książke "Organizacja i technika nurkowania w sprzęcie płetwonurkowym " wydaną przez Ministerstwo Obrony Narodowej Główny Zarząd Szkolenia Bojowego WP wydana w 1988 roku i choć gdy ja robiłem te uprawnienia był to 1993 rok to nikt nie pytał mnie czy plany z wojskiem mam lecz skoro LOK posiadał takie materiały to musiało tak kiedyś być
I tutaj faktycznie (dla wtajemniczonych) sprawa już nie była wcale tak wesoła. Ponieważ LOK szkolił przede wszystkim pod kątem przydatności dla naszej armii i obronności kraju. Nawet ci, którzy zrobili kurs nurkowania w LOK jako cywile, byli od razu (automatycznie)wpisywani do "ważnych" ksiąg w pewnym sztabie, jako odsiecz dla nurków wojskowych.W razie potrzeby, po bardzo krótkim acz intensywnym przeszkoleniu w armii, ludzie ci byli pełnowartościowymi płetwonurkami bojowymi.
Takie czasy. śmiesznostką było to, że niektórzy, nawet mający grubo po czterdziestce dalej figurowali w tych księgach, jako pełnowartościowi i do wcielenia od zaraz, gdyby coś...[/quote]
Pozio napisał/a:
Moj instruktor znany niekturym na forum Diverek podczas pierwszego mojego kursu pokazał nam jak wygląda normalny automat ( to był z tego co pamiętam spiro ) a potem wręczył nam Morsy i poinformował ze będziemy pływać na nowoczesnych dopiero wtedy gdy Morsy będą dla nas normalnymi..... to była niezła szkoła przetrwania
węze nikoniecznie szczelne kacze dzioby wysłużone no i te "delikatne opory oddechowe" jak się już udało go zmusić do podania powietrza to potem trzeba było je sobie jescze odcedzić z wody Ale warto było po takim początku można pływać na wszystkich automatach a nawet i bez A swoją droga jeśli ktos ma okazje niech spróbuje popływac na morsie:))
Przekaż zatem DIVERKOWI mój serdeczny uścisk prawicy.
Co prawda nie katuję ludzi nurkowaniem na MORS-ach ale uważam, że faktycznie w tamtych czasach, kiedy pływało się przechylonym cały czas na lewą stronę, żeby woda przelewająca się przez wąż wdechowy od razu wlewała się do wydechowego i opuszczała automat przez kaczy dziób a my próbowaliśmy podzielić wodę w wężu z powietrzem, żeby zaczerpnąć oddech, było bardzo fajną szkołą jazdy. Jak w końcu dorobiliśmy się nowszych automatów, to niektórym brakowało wręcz tej ekstremy i się pod wodą po prostu nudzili...
Pozio napisał/a:
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Na kursach podstawowych, które wyglądały oczywiście zupełnie inaczej niż dzisiejsze, uczono nurkowania w suchych skafandrach- też "nieco" innych niż dzisiejsze , nurkowania pod lodem i wielu innch rzeczy, które dzisiaj są traktowane jako kursy specjalistyczne.
No właś nie ja też nie miałem osobnych kórsów na wszystko choć wszystko co było możliwe przekazywano mi i uczono . Cyba w terazniejszych czasach kursy specjalistyczne to poprostu komercja ale tak widocznie musi być
Ja się już z tym pogodziłem i nawet jestem przekonany, że tak musi być.
Kiedyś płetwonurkowanie było dostępne tylko dla bardzo wąskiej grupy ludzi. Skoro były takie czasy jakie były, to ludzie musieli być pod wodą "omnibusami".
Teraz wytłumacz np. siedemdziesięcioletniej turystce z Niemiec. że chcąc ponurkować sobie w wakacje na rafie, musi od razu przejść szkolenie na "suchacza", podlodowe, musi "pobujać się z azymutem" i konieczne są zaprawy poranne i pływanie po 2 km w wodzie o temp. 15 stopni w majtkach, bo hart ducha jest najważniejszy...
Kursy specjalistyczne są dla tych, którzy wybrali sobie konkretną drogę w nurkowaniu i uważam, ze przy nurkowaniu cywilnym jest to jedyne rozwiązanie.
Pozio napisał/a:
Henry wiesz co ciekawe jak by opisał wasze spotkanie ten nieznajomy kiedy ty byś musiał popływać na jego sprzęcie
Pozdrawiam
Ja mniej więcej wiem, bo niedawno zabrałem kolegów ze starej kadry na nurkowanie.
Nie nurkowali jeszcze w jacketach i takim sprzęcie jaki mamy obecnie.
Byli przygotowani, że będzie ciężko po tylu latach i kondycha może spłatać niezłego figla.
Po krótkim przeszkoleniu poszliśmy pod wodę. Poradzili sobie doskonale!!!
Zero problemów z pływalnością. Błyskawiczne opanowanie całego sprzętu i rewelacyjne wręcz opanowanie psychiczne po tylu latach bez nurkowania. Byłem z moich kumpli dumny.
Rozmawialiśmy również co by było, gdyby założyć na kogoś z obecnych czasów skafander Stomila- Grudziądz, i nasz stary sprzęt, z płetwami "komandoskami" włącznie.
Czy wyobrażacie sobie, co by się stało, gdyby nagle wyłączono nam prąd, wodę i gaz???
No właśnie!
Mniej wiecej tak by się działo...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko