Nikt jednak nie pyta czy super instruktor robił w tym czasie jakieś nurkowania samodoskonalące...
Cześć. Mam pytanie jak Wy wybieracie sobie obszary/zagadnienia do samodoskonalenia? Jak w ogóle prowadzić takie samodoskonalenie, bo z wiadomych względów oferta gotowych kursów jest dużo uboższa niż dla początkującego nurka. Pytam oczywiście o coś więcej niż śledzenie grup dyskusyjnych, czasopism i ukazujących się książek.
jak Wy wybieracie sobie obszary/zagadnienia do samodoskonalenia? Jak w ogóle prowadzić takie samodoskonalenie, bo z wiadomych względów oferta gotowych kursów jest dużo uboższa niż dla początkującego nurka.
Odpowiedź będzie miała 2 etapy :
1. Nasze samodoskonalenie oparte jest w głównej mierze na naszych planach nurkowych. Dzielimy je na plany roczne i długofalowe (ponad rok, a często kilka lat).
To co zamierzamy osiągnąć w ciągu roku rozbijamy na drobniejsze kawałki i ćwiczymy najpierw te kawałki, potem łaczymy je w nico większe i na koniec roku robimy obiektywny rachunek sumienia "do czego doszliśmy, a co jest do bani". Dokładamy do tego oczywiście to, co niezależnie od planu idzie nam "tak sobie".
Powyższe to tylko drobny przykad praktyczny - sama praktyka nurkowa to zaledwie szlifowania "narzędzia", a "plan nurkowy" obejmuje w znacznej mierze teorię... staramy się nie zapominać o wiedzy jako-takiej. Oprócz praktyki ustalamy sobie także zakres przyswojenia takich czy innych informacji, dzielimy to na mniejsze kawałki i działamy.
2. Etap drugi naszej odp. jest ściśle związany z pierwszym i ważnym aspektem szkolenia, który poruszyłeś: forma kursów.
Naszym zdaniem nie istnieje "wiedza absolutna" - ktoś może wiedzieć więcej lub mniej, ale mamy raczej niewielkie szanse żeby wiedzieć wszystko... . Nie mniej istnieją różnej klasy krzykacze, którzy już od początku twierdzą, że są lepsi, albo , że inni nic nie wiedzą - to początek naszej selekcji doboru nauczyciela.
Nauczyciel do przekaźnik wiedzy, a nie egoista zaczynający każde zdanie od "ja". Po kursie, kursant ma mieć świadomość, że zna materiał, a nie osobiste preferencje nauczyciela. Może jeszcze inaczej: nauczyciel jest naszym zdaniem trochę jak tłumacz - potrzebny jest jego głos aby zrozumieć ogólny przezkaz informacji.
Dobór osób od których się uczymy jest bardzo indywidualną sprawą - na szczęście w większości wypadków tak "D", jak i "W" zgodnie wybierają sowje "żródła wiedzy".
"Szablonowy kurs" - cóż, wszystko zależy od szablonu - zanim zdecydujemy się na jakieś zajęcia staramy się wyciągnąć wszystko co tylko można na temat ich prowadzenia, zakresu materiału itd. Niestety nie zgodzimy się z Twoim porównaniem do kursów "początkowych"- dla nas każdy kurs to jakiś początek - od naszych studentów wymagamy, aby wiedzieli na co się decydują przychodząc na OWD - jeżeli nie sprawia im to różnicy, a jedyne pytanie to "jaki będzie rabat" - wiemy, że interesuje ich głównie cena, a nie to czego będą się uczyli... - zazwyczaj nie prowadzimy takich kursów.
Jeżeli instruktor potrafi prowadzić kurs tylko wg szablonu - no to klapa na całej linii - a co jeżeli kursant jest "nieszablonowy" ? Oczywiście są jakieś minima zaliczeniowe, standaryzacja kursów itp. - nie oznacza to jednak, że musimy się uczyć tylko po tej najmniejszej linii oporu
W zasadzie pojawia się tu 3 etap naszej pracy "nad sobą"
Grupa ludzi myślących podobnie - chcących się rozwijać w sposób nie zakłócający ich indywidualnych cech charakteru, ale respektująca w pełni swego rodzaju "system".
Samodoskonalenie jak cel sam w sobie, przypomina trochę pracę mistrza sztuk walki - jego głównym przeciwnikiem jest on sam. W naszym wypadku, cel nieco się różni - zawsze gdzieś, w każdym naszym planie jest opcja "jak to czego się dowiedzieliśmy przekazać innym". Tutaj pracujemy nieco inaczej: mimo tego co napisaliśmy wcześniej, zdajemy sobie sprawę, że są osoby, które jeszcze nie wiedzą, że nurkowanie to nie tylko sztuka przeżycia pod wodą, nie zawsze udaje nam się pokazać im to, co chcielibyśmy - procesy poznawcze przebiegają różnie u każdego z nas, dlatego stale realizujemy nasz główny plan polegający na zaangażowaniu naszych przyjaciół w to co robimy. Grupka ludzi myśląca/działąjąca podobnie dużo łatwiej trafia w środowisko i potrafi tam coś zdziałać, przyciągnąć do siebie tych, którzy mają co najmniej te same podstawy...
W kontekście poprzednich postów: jesteśmy zainteresowanii np. kolejnymi stopniami jakie chce osiągnąć instruktor szukający pracy i dlaczego chce to zrobić - choć nie jest to norma - wszystko zależy od człowieka...
PS.
Tomek - nie zadawaj nam pytań o tak szerokiej możliwości interpretacji .
Jeżeli jesteś zainteresowany konkretnymi technikami, czy wyszczególnieniem materiału teoretycznego jaki przerabiamy - pytaj - inaczej będziesz skazany na nasze elaboraty .
Łukasz
Dołączył: 05 Cze 2004 Posty: 153 Skąd: Warszawa
Wysłany: 20-12-2005, 13:51 Praca jako DM w Egipcie
Z rocznego doświadczenia z pracy w Egipcie mogę udzielić następujących rad.
1. Nigdy nie pracuj w bazach polskich lub egipskich. Standardy bezpieczeństwa są naruszane a i na pensji cię oszukają. Nawet jak na początku będzie wyglądało ok to na pewno na którymś etapie cię oszukajĹĄ.
2. Nigdy nie pracuj dla baz "rekomendowanych" przez polskie biura podróży. Bazy takie muszą płacić haracz dla biura w wysokości od 30% do 50%. Za tak małe pieniądze jakie bazie zostają nie da się utrzymać standardów bezpieczeństwa, sprzętu ani pensji dla instruktorów na przyzwoitym poziomie.
3. Jedź wtedy jak będziesz znał co najmniej dwa języki obce. Wtedy znajdziesz pracę w przyzwoitym centrum. Języki są ważniejsze niż twoje umiejętności jako nurka.
4. Centrum musi być zarządzane przez obywateli Europy Zachodniej. Najlepiej jak pracują tam w większości obywatele Europy Zachodniej. Najlepiej jak pracują tam już od ponad roku. Oznacza to że centrum jest solidne.
Musisz się liczyć z tym, że jeszcze wiele będziesz się musiał nauczyć o rafie i nurkowaniach w Egipcie, także idź do centrum gdzie będziesz się mógł uczyć od dobrych instruktorów. Zrobienie nawet 1000 nurkowań w Polsce nie nauczy cię prowadzenia ludzi po rafie. Trzeba rafę poznać , poczytać o rybach, koralach, anemonach, nauczyć się miejscowych warunków , trzeba poznać jak ludzie zachowują się na wakacjach w egipcie i jak na to reagować, itd.
nie liczyl bym, ze nauczysz sie jezyka europejskiego od Arabow,
a w centrum mozesz nauczyc sie tylko podstawowych zwrotow - co jesli chcesz pokonweresowac z goscmi na inne tematy niz nurkowe nie przyda sie na nic
a odprawa w obcym jezyku bedzie wtedy "ciezka do wysluchania" dla nich
Tomek - nie zadawaj nam pytań o tak szerokiej możliwości interpretacji .
Jeżeli jesteś zainteresowany konkretnymi technikami, czy wyszczególnieniem materiału teoretycznego jaki przerabiamy - pytaj - inaczej będziesz skazany na nasze elaboraty .
Witam i dziękuję za dotychczasową odpowiedź. Z konkretami jest taki problem, że najprawdopodobniej nie będą przystawać do mojej sytuacji. Chciałbym poznać proces, prowadzący od analizy Waszego stanu obecnego, przez wyodrębnienie zagadnień do doskonalenia, do określenia konkretnych zadań do wykonania, celów do osiągnięcia. Być może rzeczywiście będzie łatwiej na konkretnych przykładach. Postaram się je uogólnić i przełożyć na siebie. A może część nada się bez modyfikacji.
Drugie pytanie - może trochę konkretniejsze - to skąd bierzecie wzorzec, do którego należy dążyć? Łatwo wyeliminować znane nam błędy, ale trudno poprawić coś co nie wiemy jak powinno wyglądać poprawnie lub wręcz nie zdajemy sobie sprawy z własnej niedoskonałości. To łatwe na gotowym kursie, np. GUE, ale samodoskonalenie przebiega chyba głównie we własnym zakresie.
Przykład: dopóki ktoś nie wiedział, że w płetwach "należy" pływać żabką, jego doskonalenie polegało na pracy nóg do kraula bez zginania nóg w kolanach. Pytanie skąd brać cel, by nie doskonalić się w kierunku nie całkiem doskonałym.
Nie byłem nigdy mistrzem sztuk walki, więc nie wiem.
Chciałbym poznać proces, prowadzący od analizy Waszego stanu obecnego, przez wyodrębnienie zagadnień do doskonalenia, do określenia konkretnych zadań do wykonania, celów do osiągnięcia.
wow - czujemy się jakoś dziwnie lustrowani ? - To oczywiście żart - z dużą przyjemnością odpowiemy na Twoje pytania - choć znowu może być szeroko , więc poczekamy na jakieś konkrety z Twojej strony, a równocześnie mamy nadzieję, że poniższe odpowiedzi po części Ci pomogą .
Tomek Tatar napisał/a:
skąd bierzecie wzorzec, do którego należy dążyć? Łatwo wyeliminować znane nam błędy, ale trudno poprawić coś co nie wiemy jak powinno wyglądać poprawnie lub wręcz nie zdajemy sobie sprawy z własnej niedoskonałości. To łatwe na gotowym kursie, np. GUE, ale samodoskonalenie przebiega chyba głównie we własnym zakresie.
Spróbujemy po naszemu, a Ty potwierdź czy to o to chodzi...
No to trochę o sztukach walki :
niektórzy powiadają, że zaczynasz coś wiedzieć wtedy, kiedy czujesz świadomie poziom własnej niewiedzy... Innymi słowy to, że czegoś nie wiesz, to trochę mało - ważniejsze jest wiedzieć jak bardzo tego nie wiesz - np. pojawia się nowa umiejętność dajmy na to "pływanie z dodatkową butlą". Njprościej jest powiedzieć nigdy z taką nie pływałem, więc nie wiem jak to zrobić. Właściwiej jest zastanowić się jak można z taką butlą pływać. Oczywiście w początkowej fazie nauki nurkowania trudno spodziewać się głębszej samoanalizy, ale po pewnym czasie jej brak powinien być niepokojący... Wracając do butli: pływasz ciągle z jedną, zakręcasz ją i odkręcasz, przenosisz ją - czyli nie możesz powiedzieć "nie wiem". Pojawia się oczywiście pomysł pt. na 100% się utopię, albo butla mnie napadnie albo coś równie groźnego - tutaj dochodzimy to etapu mistrz-uczeń (wracając znowu do Bruce Lee). Początkujący będzie stale oczekiwał na objaśnienie każdego kroku przez "mistrza" i ślepo go naśladował - osoba bardziej otwarta/zaawansowana sama będzie pytała czy można coś tak, albo inaczej zrobić, W pewnym momencie ktoś taki sam zacznie szukać i oceniać czy to jest to czego szukam, a dopiero po własnej analizie zwróci się do guru o ewentualne podpowiedzi.
Jak my to robimy?
Tomek Tatar napisał/a:
Przykład: dopóki ktoś nie wiedział, że w płetwach "należy" pływać żabką, jego doskonalenie polegało na pracy nóg do kraula bez zginania nóg w kolanach.
Jeżeli ten ktoś założył, że jest to jedyny sposób (albo tak mu powiedziano, a raczej stale mówiono) to rzeczywiście jest trudniej.
Jeżeli ten ktoś lubi nurkować, to prędzej czy później zauważy, że pływanie przy dnie powoduje pewne kłopotliwe hm... następstwa . To początek do wyciągania wniosków - potem decydujący może być czas poświecony na nurkowanie - im dłuższy i częstszy - tym łatwiej coś zauważyć i poeksperymentować. Jeżeli nurkujemy okazjonalnie - ten sposób raczej się nie sprawdzi - nasza pamięć mieśniowa będzie bardzo trudno modyfikowalna.
U nas wygląda to tak: zastanawiamy się co możemy zrobić z s-drillem (czyli sytuacja OOA). Początkowo ćwiczymy wg jakiegoś utartego schematu, a następnie zaczynamy wprowadzać "dodatki utrudniające", a raczej mobilizujące do pracy przy umiejętności, która wydawać się może w pełni opanowana. Zaczynamy zazwyczaj od utrudnień pływalnościowych: całość cwiczenia 10cm nad dnem przy równoczesnym pływaniu w różnych kierunkach. Nagrywamy to i potem oglądamy. Zawsze pojawiają się błędy. Przerywamy całość, a ćwiczymy te elementy, w których pojawiły się błędy: np zaburzenia trymu, zmiana głębokości, brak kontroli - generalnie robimy listę i ćwiczymy wszystkie kawałki. Jeżeli okazuje się, że po jakimś czasie wszystko gra i całe ćwiczenie można uznać za dobrze wykonane - dokładamy kolejne elementy: np. zdejmujemy maski, a co jakiś czas zapisujemy w notesach czas który upłynął i ilość powietrza jaka pozostała w butli, czy np. jedna z osób robi się całowicie "ślepa" (pasek maski na oczach). Znowu oglądamy i znowu okazuje się, że "na ślepo pojawiają się większe skoki głębokości, albo gubimy rytm przy dodatkowych czynnościach - analiza i od początku (pływanie na ślepo, liczenie czasu bez zegarka, liczenie zużycia gazu bez manometru itd.)...
Tym sposobem można ćwiczyć praktycznie do końca życia - my się w tym odnajdujemy i cieszymy z każdego małego sukcesu i wyłapania każdego małego problemu .
Wracając do Sztuk Walki: po co ktoś ma ćwiczyć jedno powtarzające się uderzenie - zwykły banalnie prosty ruch ręki... ano po to, żeby kiedy trzeba będzie połączyć go w dynamiczną technikę z kilkoma takimi ruchami zrobić to automatycznie, ale równocześnie całkowicie świadomie z maksymalną precyzją - nie zastanawiając się nad ruchem, a tylko go "nadzorując" - absurdem może się wydać w takim układzie to, że ktoś kto opanował to do perfekcji w sytuacji kiedy mógłby zastosować posiadane umiejętności - rezygnuje z walki... Tutaj zaczyna się "sztuka". Na samą walkę stać niemal każdego - na podniesienie jej do rangi sztuki - tylko nielicznych.
Podobnie jest w s-drillu - uczymy się czegoś, co chcielibyśmy aby nigdy się nie zdarzyło - po co więc to robimy? Początkowo powiemy, że po to, żeby zadziałać kiedy już się coś wydarzy, później będziemy ćwiczyć dla samej przyjemności znajdywania błędów .
Oczywiście sprawa nie dotyczy samego s-drilla. Tym sposobem można doskonalić wszystko - jeżeli ktoś myśli że potrafi przedmuchać maskę, proponujemy zrobić to jedną ręką kiedy akurat strzelamy bojkę i podpływa do nas partner sygnalizujący nam brak powietrza, a przed nami wielopoziomowe deco
Jak nauczyć kogoś, kto nie chce się uczyć...?, Albo raczej sprowokować go do samodoskonalenia... - to dopiero fajna zabawa, ale póki co pozostaniemy przy tym - i tak przydługim temacie
Tomek Tatar napisał/a:
Pytanie skąd brać cel, by nie doskonalić się w kierunku nie całkiem doskonałym.
Tutaj istotną sprawą jest otwarcie się na wiedzę. Trzymamy się z daleka od wszystkich możliwych "ograniczników". Ślepa wiara w system, opieranie się tylko na jednym instruktorze, uznawanie jedynej słusznej drogi - to najszybsze sposoby na uwstecznienie się. Totalną klęską jest dla nas sposób postępowania instruktorów inicjujących najprzeróżniejsze konflikty nurkowe w stylu "co jest lepsze" to wyłącznie strata energii...
Cel możesz sobie ustalić na kilka sposobów: znajdując wzorzec i czerpiąc z niego wiedzę do momentu osiągnięcia pełnej "samodzielności"; wypisać cele na kartce (jeden z najproszych, a równocześnie najlepszych sposobów) i konsekwentenie je realizować (sposób wymaga sporej samokontroli) czy wreszcie wkręcić się w grupę ludzi "coś robiących" ze sobą i działać z nimi przygotowując się na ewentualne inne formy samodoskonalenia.
Tomek Tatar napisał/a:
Nie byłem nigdy mistrzem sztuk walki, więc nie wiem.
to najmniejszy problem - nic nie stoi na przeszkodzie abyś zaczął działać w kierunku mistrza sztuki nurkowania - mistrzostwo to stan umysłu - nasze ciało i umiejętności to tylko narzędzia...
Witam noworocznie. Jak widać trochę zaniemówiłem po Waszej ostatniej odpowiedzi, ale nie spodziewałem się tak obszernej. Musiałem sobie ją kilka razy przestudiować. Dziękuję.
Dorota i Wojtek napisał/a:
U nas wygląda to tak: zastanawiamy się co możemy zrobić z s-drillem (czyli sytuacja OOA). Początkowo ćwiczymy wg jakiegoś utartego schematu, a następnie zaczynamy wprowadzać "dodatki utrudniające", a raczej mobilizujące do pracy przy umiejętności, która wydawać się może w pełni opanowana.
Czy to znaczy, że "dodatki utrudniające" skłaniają Was do modyfikacji schematu wykonania danego ćwiczenia, odejścia od standardu? Oczywiście właśnie w ten sposób powstają udoskonalenia techniki nurkowania, ale nie jest to chyba droga dla każdego. Wynajdywanie własnych "udoskonaleń", to może być zmierzanie w ślepą uliczkę. Tym bardziej to prawdopodobne, im mniej doświadczony "racjonalizator".
Jeśli dobrze sobie przyswoiłem Waszą odpowiedź, proponujecie dwa wątki doskonalenia danego "skillsa":
- ćwiczenie go z utrudnieniami (bez maski, jedną ręką, na wydechu, itp), co ma zautomatyzować wykonywanie czynności podstawowej - tu wszystko jasne
- kombinowanie/wynajdywanie jak wykonać coś lepiej - tu moja powyższa wątpliwość
Mój nieustający problem, to jak mam wybrać te "skillsy", które w pierwszej kolejności kwalifikują się do doskonalenia - które wpisać na tegoroczną kartkę. Gdy nurkuję ze swoim kursantem, to mogę mu podpowiedzieć "Stary, jeszcze nie czas na naukę żabki do tyłu - popracuj nad pływalnością, bo pływasz nogami do góry". Ponieważ sam nie mam takiego instruktora/mentora/guru, muszę sam się krytycznie ocenić, co nie widząc delikwenta nie jest łatwe. Skorzystać z luster na Zakrzówku?
Z dotychczasowej analizy wychodzi mi zresztą, że najpilniejsze w moim przypadku nie są "skillsy" nurkowe, lecz umiejętności dydaktyczne i organizacyjne. Gdybyście mieli jakieś podpowiedzi w tej materii, to też chętnie przyjmę.
Nowy Rok to chyba najlepsza pora na przygotowanie takiej kartki z celami do osiągnięcia.
Realizacji takich planów i w ogóle Szcześliwego Nowego Roku życzę wszystkim nam.
Czy to znaczy, że "dodatki utrudniające" skłaniają Was do modyfikacji schematu wykonania danego ćwiczenia, odejścia od standardu?
To zależy jak rozumiesz słowo "standard". Przykładowo sytuacja OOA może być opisana jako np. "standard X":
"w sytuacji braku powietrza należy zasygnalizować to partnerowi, podpływając równocześnie jak najbliżej, tak, aby można było łatwo prawą ręką sięgnąć po jego octopus, którego wąż należy przełożyć nad ramieniem partnera. Po włożeniu sprawdzeniu położenia automatu i rozpoczęciu oddychania, należy zasygnalizować partnerowi, że wszystko ok "
"standard Z"
"w sytuacji aao, należy jak najszybciej umożliwić rozpoczęcie oddychania biorcy"
Powyższe to oczywiście znaczne uogólnienie, ale wydaje nam się, że dokładniej będzie kiedy napiszemy, że jeżeli standard zakłada pewną stałą procedurę, nauczaną od samego początku, mającą na celu wyrobienie pamięci mięśniowej - pod żadnym pozorem niczego tu nie zmieniamy.
"Zmiany" należałoby traktować raczej jako "dodatki" do właściwej procedury, czyli np. jak podać powietrze na nurkowaniu nocnym komuś kto zgubił maskę? W takiej sytuacji osoba "niewidząca" spodziewa się działania proceduralnego - więc nie możemy komplikować sprawy podając jej informację w formie pisma węzełkowego w stylu: "ile czasu jeszcze wytrzymasz - zaraz wymyślę coś, żeby ci pomóc..."
...ale mając opanowaną procedurę, możemy pokusić się o przygotowanie na właśnie taką sytuację...
Tomek Tatar napisał/a:
Wynajdywanie własnych "udoskonaleń", to może być zmierzanie w ślepą uliczkę. Tym bardziej to prawdopodobne, im mniej doświadczony "racjonalizator"
Jeżeli przyjąć, że racjonalizator nie trzyma się pewnych stałych procedur, a jego działąnia mają na celu jakąś radosną twórczość nurkową - zgadzamy się z Tobą w 100%.
Tomek Tatar napisał/a:
proponujecie dwa wątki doskonalenia danego "skillsa":
- ćwiczenie go z utrudnieniami (bez maski, jedną ręką, na wydechu, itp), co ma zautomatyzować wykonywanie czynności podstawowej - tu wszystko jasne
- kombinowanie/wynajdywanie jak wykonać coś lepiej - tu moja powyższa wątpliwość
W zasadzie obydwa przykłady mają ten sam cel - poprawne wykonanie procedury niezależnie od zaistniałych warunków/sytuacji.
Tomek Tatar napisał/a:
Mój nieustający problem, to jak mam wybrać te "skillsy", które w pierwszej kolejności kwalifikują się do doskonalenia - które wpisać na tegoroczną kartkę. Gdy nurkuję ze swoim kursantem, to mogę mu podpowiedzieć "Stary, jeszcze nie czas na naukę żabki do tyłu - popracuj nad pływalnością, bo pływasz nogami do góry". Ponieważ sam nie mam takiego instruktora/mentora/guru, muszę sam się krytycznie ocenić, co nie widząc delikwenta nie jest łatwe. Skorzystać z luster na Zakrzówku?
Trochę dziwnie się czujemy doradzając innemu instruktorowi - nie jesteśmy pewni swoich kompetencji, ale równocześnie dziękujemy za zaufanie .
Poniższe potraktuj raczej jako przedstawienie naszego sposobu na prowadzenie szkoleń, niż jako coś co ma Ci pokazać właściwą drogę
Jeżeli chodzi o umiejętności praktyczne to ciągle mamy do czynienia z 2 szkołami:
Szkoła 1 - przerób cały program, umiejętności rób na kolanach lub w jakikolwiek inny, najwygodniejszy dla ciebie sposób - bo przecież i tak kursant nie nauczy się pływalności w 3-4 dni, a kurs nie może trwać wiecznie. Generalnie: nie wychylaj się poza standard - po co sobie komplikować życie...
Szkoła 2 - daj kursantowi solidne podstawy do ciągłego rozwoju - nurkowanie nie kończy się na kursie podstwowym. Zainicjuj proces samodoskonalenia się u kursanta - jeżeli kursant od początku będzie sądził, że nurkowanie = instruktor, straci masę czasu zanim nauczy się nurkować.
Jak to się ma do praktyki?
Przy dokładniejszym zbadaniu sprawy okazuje się, że "szkoła 1" może budować fałszywe poczucie bezpieczeństwa u kursanta, który co prawda przerobił ileś tam ćwiczeń, ale... nie potrafi poruszać się pod wodą (jeżeli masz wątpliwości co jest bardziej niebezpieczne - chętnie przedstawimy przykłady)
-nauczyć kursanta pływać min. 2 stylami do przodu i dołożyć co najmniej "wstawki" z pływania wstecz (nawet jeżeli kursant nie opanuje pływania do tyłu, będzie umiał zatrzymać się zamiast wpadać na partnera chcącego mu pomóc) - poprzez pływanie rozumiemy również poprawną pozycję pod wodą i efektywne korzystanie z regulacji pływalności.
-od początku uczyć efektywnej komunikacji, opartej na jak najprostszych znakach - byłoby super, gdyby można było korzystać z komunikacji światłem...
-nauczyć kursanta reagowania na sytuację OOA (jako biorca i dawca)
-nauczyć kursanta poprawnego działania w sytuacji "nie mam maski" (oczywiście chodzi o wszystkie kroki od częściowo zalanej maski, przez korzystanie z zapasowej maski partnera po pływanie bez maski)
-nauczyć kursanta wynurzania się i zanurzania - czyli wracamy do pkt.1 - nauki pływania
Generalnie: jeżeli kursant nie umie pływać - nie odpuszczać (chyba, że na certyfikacie będzie dodatek "denny spacerowicz" )
Oczywiście pozostaje kwestia wszystkich pozostałych "dodatków" - naszym zdaniem warto się za nie brać, kiedy mamy opanowane podstawy. Inaczej kursant sam sobie będzie przeszkadzał próbując zrobić od razu drugi krok...
Tomek Tatar napisał/a:
Z dotychczasowej analizy wychodzi mi zresztą, że najpilniejsze w moim przypadku nie są "skillsy" nurkowe, lecz umiejętności dydaktyczne i organizacyjne. Gdybyście mieli jakieś podpowiedzi w tej materii, to też chętnie przyjmę.
Trochę podstaw metodyki nauczania nurkowania wg DiW
1. Instruktor nie może przeszkadzać kursantowi - kurs to przekazanie wiedzy dotyczącej nurkowania komuś, kto ma własny charakter...
2. Bądź przekaźnikiem informacji, a nie generatorem własnej osobowości - inaczej kursant nigdy się nie usamodzielni. Dobry nauczyciel powoduje przyswojenie tematu przez studenta, a nie budowanie własnej kopii nurka...
3. Bądź neutralny - wyrażanie własnych poglądów hamuje rozwój osobowości nurkowej kursanta.
4. Bądź uczciwy względem kursanta i siebie (jeżeli mówisz komuś, że coś opanował, a tak nie jest - oszukujesz co najmniej dwie osoby)
5. Bądź "pewny" w przekazywaniu informacji, ale nigdy nie zahaczaj o arogancję - masz być profesjonalistą, a nie zakompleksionym egoistą...
6. Dostosuj zajęcia do "grupy docelowej" - nigdy nie prowadź kursów "przypadkowych" - zawsze staraj się zebrać jak najwięcej informacji o kursantach i odpowiednio dostrój swój przekaz.
7. Informacje przekazuj porcjami - nie przytłaczaj ilością wiedzy.
8. Nie masz nieskończonej ilości czasu - przygotuj plan pozwalający przekazać najistotniejsze informacje w taki sposób, żeby zainicjować chęć samodoskonalenia przez kursantów.
9. Nie zapewniaj kursantów, że coś jest inne niż się komuś wydaje - po prostu pokaż jakie to jest naprawdę na swoim przykładzie.
10. Pozytywne wzmocnienie - stosuj pochwały, ale tylko wtedy, kiedy coś zostało dobrze zrobione - ludzie pamiętają pozytywne opinie...
hm...
-jak zrobić dobry wyklad
-jak poprowadzić zajęcia praktyczne
-strategia zajęć - czyli jak cię widzą, tak cię słuchają
-jeszcze kilka innych spraw ...
...i zrobi nam się z tego mini kurs instruktora nurkowania on-line
Mamy nadzieję, że powyższe do czegoś Ci się przyda
Trochę dziwnie się czujemy doradzając innemu instruktorowi - nie jesteśmy pewni swoich kompetencji, ale równocześnie dziękujemy za zaufanie .
Zrobiliście znowu kawał dobrej roboty i wielu powinno z tego skorzystać, a Tomkowi podziękowania za poruszenie tych kwestii.
No i nie dziwcie się - doświadczenie instruktorskie jest towarem baaaardzo deficytowym na rynku szkoleniowym. Szczególnie gdy pochodzi od ciemnej strony mocy
Z moich obserwacji wynika, że ogromna większość instruktorów po ukończonym IDC idzie "na swoje" i zazwyczaj jest to koniec ich edukacji. Większość też jest przekonanych o swojej "doskonałości" i nie widzi potrzeby dalszej edukacji i samodoskonalenia - stają się po prostu guru
Na podstawie Waszego postu i ostatnich dyskusji na sekcie naszła mnie jeszcze taka refleksja, że jednej strony większość opisanych przez Was porad jest tak oczywista, że trudno z tym nawet polemizować, a z drugiej strony smutna rzeczywistość i wypowiedzi na sekcie uważających się za "najlepszych z najlepszych polskiego grajdołka nurkowego", którzy piszą jedno, a czynią coś zupełnie innego (oczywiście w oparciu o standardy w wersji minimum)
Większość też jest przekonanych o swojej "doskonałości" i nie widzi potrzeby dalszej edukacji i samodoskonalenia - stają się po prostu guru
Naszym zdaniem to jest tak:
nauczycielem nie zostaje się w przeciągu jednego krótkiego kursu - jeżeli ktoś wierzy w to, że nie mając talentu do przekazywania wiedzy (nawet będąc doskonałym nurkiem), skończy kurs instruktorski i naraz wszystko się zmieni...
...to mamy do czynienia z osobą mogącą przenosić góry...
W praktyce to nierealne - wiele problemów generowanych jest przez to, że instruktorami zostają osoby całkowicie przypadkowe - zaliczające na kursie pewien schemat działania, utwierdzając się przy okazji w tym, że tak właśnie ma wyglądać praca instruktora...
Ona może tak wyglądać - tyle, że nie koniecznie musi to oznaczać receptę na "dobrego instruktora".
PS.
...a guru to się zostaje wtedy, kiedy się na to zasłuży w "beznaciskowej" opinii kursantów - fajnie jest wierzyć, że jest się dobrym w tym co się robi - próba samooceny na poziomie "jestem najlepszy" zahaczać może o jakiś "kompleks boga nurka" albo innego skrzywionego Robin Hood'a - ale nie nam to oceniać ...
skończy kurs instruktorski i naraz wszystko się zmieni...
... tak chyba jest z wiloma kursami.
Dla mnie ukonczenie kursu to jest poczatek drogi a nie jej koniec. I dobrze jest uczyc sie i korzystac z doswiadczen innych kolegow-instruktorow (kolezanek-instruktorek tez - Doro, to bylo do Ciebie ).
Poza tym jak pomysle ile jeszcze musze sie nauczyc ...
Mój nieustający problem, to jak mam wybrać te "skillsy", które w pierwszej kolejności kwalifikują się do doskonalenia - które wpisać na tegoroczną kartkę. Gdy nurkuję ze swoim kursantem, to mogę mu podpowiedzieć "Stary, jeszcze nie czas na naukę żabki do tyłu - popracuj nad pływalnością, bo pływasz nogami do góry". Ponieważ sam nie mam takiego instruktora/mentora/guru, muszę sam się krytycznie ocenić, co nie widząc delikwenta nie jest łatwe. Skorzystać z luster na Zakrzówku?
Trochę dziwnie się czujemy doradzając innemu instruktorowi - nie jesteśmy pewni swoich kompetencji, ale równocześnie dziękujemy za zaufanie .
Poniższe potraktuj raczej jako przedstawienie naszego sposobu na prowadzenie szkoleń, niż jako coś co ma Ci pokazać właściwą drogę
W tym miejscu powyżej miałem akurat na myśli swoje umiejętności do (samo)doskonalenia, ale Wasza odpowiedź i tak jest cenna. Ja też czuję się dziwnie - pytanie jako o radę, to w instruktorskim światku spory obciach - trzeba być guru i macho, a przynajmniej takie sprawiać wrażenie. Zresztą wraz z Waldo napisaliście o tym.
Dorota i Wojtek napisał/a:
Trochę podstaw metodyki nauczania nurkowania wg DiW
Wyszedł nawet dekalog...
Dorota i Wojtek napisał/a:
-strategia zajęć - czyli jak cię widzą, tak cię słuchają
Zwłaszcza to mnie zaintrygowało - możecie poszerzyć temat? Tak choć 2-3 zdania?
Dorota i Wojtek napisał/a:
...i zrobi nam się z tego mini kurs instruktora nurkowania on-line
No to macie parę propozycji tematów na artykuły przeglądowe, które czasem tu popełniacie. Audytorium jest jak widać ponad-jednoosobowe.
mam pytanko: jak sprawdzić postęp prac nad certyfikacją w biurze PADI? już kiedyś o tym pisaliście ale tamte tematy gdzieś przeminęły z wiatrem. dostałem zadanie bojowe od swego instruktora (teraz nie wiem czy to test jakiś czy on po prostu nigdy tego nie robił)
-strategia zajęć - czyli jak cię widzą, tak cię słuchają
Zwłaszcza to mnie zaintrygowało - możecie poszerzyć temat? Tak choć 2-3 zdania?
2-3 zdania powiadasz...
Na wszelki wypadek zrobimy to w punktach (inaczej wyjdzie lekko licząc 20-30 zdań )
Więc kilka uwag, czyli "droga do mistrzostwa wg Diw" (ale wymyśliłem...)
Generalnie - zanim jakikolwiek instruktor zacznie samodzielnie uczyć, powinien conajmniej kilkakrotnie pokazać jak będzie to robił. Ów pokaz to nic innego jak symulowane wykłady na bardzo konkretne tematy. Tutaj GUE zrobiło na nas naprawde dobre wrażenie: kurs instruktorski to jedno, natomiast decyzję o dopuszczeniu do egzaminu instruktorskiego podejmuje się całkowicie niezależnie. Pomiędzy kursem, a egzaminem może upłynąc sporo czasu...
ok - do roboty:
1. Praca instruktora to praca profesjonalisty - nie ma opcji "półprofesjonalista" czy inny "instruktor przy okazji".
2. Wykłady związane są z tym, że całe towarzystwo przygląda się (przynajmniej na początku ) instruktorowi - bezwzględnie konieczna jest dobra, profesjonalna prezencja, niezależnie od tego czy instruktor pracuje ze starszym małżeństwem, czy robi kurs dla swoich kumpli "luzaków".
3. W czasie wykładu należy prowadzić demonstracje, wykorzystywać multimedia. Kurs "przegadany" w żaden sposób nie zastąpi nawet prostego obrazu.
4. Trzymaj kontakt wzrokowy - patrz na każdego z kursantów, sprawdzaj jak reaguje na to co mówisz.
5. Bądź w ruchu - zaskakuj zmianą pozycji i kierunku z którego dochodzi twój głos. Zmieniaj intonację głosu - pracuj nad tym przez cały czas - nawet najciekawszy temat przekazany byle jak, powoduje dekoncentrację.
6. Bądź sobą, ale pozostań neutralnym profesjonalistą.
7. Pamiętaj imiona kursantów
8. Pod żadnym pozorem nie używaj jakichkolwiek wularyzmów - nawet jeżeli ktoś z kursantów wyraża się hm... "nieprecyzyjnie" - pozostań neutralny, ale zdecydowany w swoim profesjonalizmie.
9. Podawaj przykłady - przygotuj je stosownie do poziomu prowadzonej grupy.
10. W żadnym wypadku nie poniżaj kursantów - jeżeli poziom edukacji studenta jest nie do końca taki jak się spodziewałeś - rozmawiaj z nim tak aby zrozumiał co do niego mówisz - odwołaniem typu "to było w 7 klasie szkoły podstawowej" możesz łatwo kogoś urazić.
11. Jeżeli czegoś nie wiesz - po prostu to powiedz, stwierdzając równocześnie, że to sprawdzisz i wyjaśnisz następnym razem - co bezwzględnie musisz zrobić.
12. Nie wszystko co wydaje ci się śmieszne jest takim w istocie - zastanów się zanim zażartujesz z czegokolwiek.
13. Przed rozpoczęciem właściwych wykładów wyjaśnij dokładnie czego będą one dotyczyły. Czasem na zajęciach pojawiają się tzw. "dominujący studenci", wymagający od ciebie rozwijania poruszanych tematów w kierunkach nie objętych kursem. Nie pozwól aby inni kursanci czuli się przez to gorsi. Równocześnie twój kurs zaczyna zmierzać donikąd - trzymaj się planu, a dla "dominantów" znajdź czas po zajęciach o czym grzecznie, ale zdecydowanie ich poinformuj w czasie wykładu. Zawsze rozmawiaj z takimi osobami - czasem można się wiele nauczyć .
14. W czasie kursu pod żadnym pozorem nie umawiaj się "na piwo" czy jakikolwiek inny alkohol ze studentami. Nie pal papierosów w obecności studentów.
Oczywiście jest tego wszystkiego znacznie więcej - mamy cichą nadzieję, że nie są to jakieś "nowości", ale normalne wytyczne do pracy każdego wykładowcy.
a czy znacie jakieś ciekawe książki dotyczące sposobu skutecznego przekazywania wiedzy? padi i nie padi.
acha. mieliście jakichś kursantów, którzy zapadli wam w pamięć jakim spektakularnym pytanie, niekonwencjonalnym zachowaniem czy czymkolwiek innym co pomogło zapamiętac ich na całe życie?
a czy znacie jakieś ciekawe książki dotyczące sposobu skutecznego przekazywania wiedzy?
hm...
to bardzo szerokie (wbrew pozorom) pytanie
Zasadniczo wszystko zostało w Polsce.
Ale generalnie możesz spokojnie korzystać z
-podstaw psychologii
-metodyki nauczania
-podręczników dla studentów pedagogiki
Tyle, że to nie rozwiązuje problemu - posunęlibyśmy się nawet do opinii, że to raczej "całkształ" tego co czytasz, robisz, jakim jesteś człowiekiem ma wpływ na to jakim jesteś nauczycielem.
Niektóre z pozoru niezwiązane tematycznie pozycje mogą mieć duży wpływ na to co i jak robisz. Dla przykładu: Doro lubi śledzić pratyki religijne różnych grup kulturowych i wyciąga z tego różne interesujące wnioski; lubię poczytać Socratesa - koleś (mimo, że już trochę nie żyje) potrafił walnąć hasło stawiające na głowie to co uważałem za oczywiste... Niezły jest też Stachu Lem - prosto z mostu o Polsce i Polakach - lubię jego wypowiedzi i mogę powiedzieć, że część z nich wykorzystuję na różne sposoby.
Książki "firmowe" traktujemy jako sposób na ocenę tego, czego "firma" się po nas spodziewa. Nie zawsze są one najlepszym rozwiązaniem - napisane często w mocno ukierunkowujący sposób, co może zachwiać właściwą samoocenę.
Rewelacyjnym sposobem na zdobywanie nowej wiedzy i doświadczeń są różnej maści dyskusje z filozofami - jeden z najlepszych wykładów dotyczących metodologii nauczania usłyszeliśmy na spotkaniu z Panosem Aleksakosem - szefem Działu Kontroli Jakości GUE.
Facet jest filozofem i matematykiem - efekt? Naprawdę niesamowity - szczerość, precyzja i specyficzna bezpośredniość - profesjonalista przez naprawdę duuuże "P".
Powtórzymy raz jeszcze: instruktor nurkowania to naszym zdaniem nauczyciel.
Nauczycielem nie zostaje się po kilkudniowym kursie - to niemożliwe, niezależnie od tego co mówią wykładowcy na takim kursie...
Nauczycielem jest się z powołania - to sposób na życie, a nie sposób na kasę (oczywiście jedno nie wyklucza drugiego ) . Są też tacy, którzy znając swoje słabe strony pracują nad nimi i mimo tego co napisaliśmy wcześniej zostają doskonałymi pedagogami - to trudniejsza droga i mało kto się na nią decyduje... a szkoda...
Swego czasu na rynku bardzo popularne były podręczniki typu: "jak zostać dobrym ojcem", czy "czego pragną kobiety". Jeżeli ktoś sądzi, że czytając takie "dzieła" wypełni ich tytułową misję - szczerze współczujemy...
Na Forum pisuje (ostatnio rzadko ) Miłosz (stary nick Nishigoi) - jest dobry w tym co robi, mało tego potrafi to doskonale "sprzedać". Jego porady w tym temacie byłyby nieocenione - Miłosz jest psychologiem i... rewelacyjnym kabareciarzem... (może by tak napisać do niego grupowe PW ? ). Jego artykuły można znaleźć w WB.
bosze napisał/a:
mieliście jakichś kursantów, którzy zapadli wam w pamięć jakim spektakularnym pytanie, niekonwencjonalnym zachowaniem czy czymkolwiek innym co pomogło zapamiętac ich na całe życie?
hehe...
To materiał na niezłą książkę Każdy z kursantów jest inny, każdy ma swoje specyficzne strony - po dniu zajęć, omawiamy wieczorem nasze kursy - czasem jest... o czym porozmawiać. Mieliśmy przyjemność przeprowadzić ponad 1tys. różnej maści programów związanych z nurkowaniem, zebrało się trochę różnych ciekawostek. To co mnie zawsze zaskakuje, to to, że Doro potrafi wrócić pamięcią do każdego prowadzonego kursu - ja potrzebuję do tego logbook'a, dokumentacji kursowej, zdjęć i innych przypominajek...
Wielu naszych kursantów czyta to Forum - nie chcielibyśmy aby mieli mieszane uczucia czytając o swoich wyczynach . Dane każdego swojego kursanta traktujemy zawsze poufnie - dotyczy to również owych ciekawostek...
ale ...
-był student, który w ciągu całego kursu powiedział zaledwie kilkadzeisiąt słów
-był student, który na pytanie czy chce fajkę odpowiedział - dzięki, nie palę...
-byli studenci, którzy zrobili OWD bez kontaktu z dnem, korzystając z pełnej komunikacji świetlnej i pracy w zespole
-byli studenci, którzy oblali AOWD
-był student, który postanowił nauczyć się nurkować, mając za sobą traumatyczne przeżycia związane z poważnym wypadkiem w wodzie - OWD robił blisko miesiąc - obecnie jest dobrym Rescue
-są nawiedzeni studenci, którzy zamiast nurkować z kolorowymi rybkami wymyślają sobie ćwiczenia i wykonują ich całą masę przez nikogo nie zachęcani
-był student, który w czasie specjalizacji nocnej przerobił kawał programu T1...
-był student, który twierdził, że maczuga to broń palna - bo można kogoś palnąć...
Adam Frajtak [Usunięty]
Wysłany: 09-01-2006, 06:46
bosze napisał/a:
a czy znacie jakieś ciekawe książki dotyczące sposobu skutecznego przekazywania wiedzy?
Spróbuj tego Książka Jest też pare innych pozycji o tematyce coachingu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko